
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2000 Gazety Lekarskiej Numer 2000-11 Śladem naszych publikacji
Ogromnie cieszę się z faktu zauważenia mego artykułu pt.
"Prokreacja w świetle ekologii" ("GL" nr 6/2000) i
reakcji w postaci listu zamieszczonego w "GL" nr 7-8/2000. Nie
chodzi o osobę, ale o sprawę. W odpowiedzi swej nie kryję, że chciałbym
pozyskiwać dla scalonego programu prokreacji ekologicznej świat
lekarski, a może w szczególny sposób osoby związane instytucjonalnie
ze Światową Organizacją Zdrowia, która w swym programie ma promocję
zdrowia.
Muszę jednak upomnieć się o konieczność sprostowania opinii dotyczącej
wybiórczego traktowania zaleceń i wytycznych WHO po to, jak pisze
Andrzej Zbonikowski, aby uzasadnić swoje poglądy. Chodzi mi o następujące
zdanie: "Zdarza się jednak, że zalecenia WHO są traktowane w sposób
wybiórczy, po to na przykład, by uzasadnić czyjeś poglądy, przez co
wypaczane jest przesłanie dokumentu podstawowego". Zapewne opinię
swą opiera Autor na swoim rozległym doświadczeniu, ale nie da się jej
rozciągnąć na mój artykuł. Chciałbym podkreślić, że punktem
odniesienia w mej wypowiedzi nie są przesłania WHO, lecz wymogi
ekologii. Zatem nie chodzi tu o różnice poglądów, lecz o względy
metodologiczne.
Ja wyłowiłem skrzętnie z programów WHO to wszystko, co jest promocją
zdrowia w świetle ekologii, ale z konieczności pominąłem to, co nią
nie jest. Zachowuję wierność aksjologicznym przesłaniom ekologii (życie
jako podstawowa wartość, środowisko społeczno-przyrodnicze dobrem wspólnym),
pozostawiam organom WHO przyjrzenie się, czy rzeczywiście wszystkie jej
rekomendacje w tym przesłaniu się mieszczą. Autor listu właśnie
wypunktowuje to, co się nie mieści w programach WHO, a co jest wymogiem
ekologii. Np. dziewictwo w okresie dojrzewania jest bezspornym wymogiem
ekologii. W tym czasie układ immunologiczny nie jest w stanie obronić
nastolatków przed inwazją chorób przenoszonych drogą płciową. Tego
faktu nie da się zrelatywizować różnicą poglądów.
W liście czytam: "Wbrew sugestii Autora (chodzi o mnie), w dokumentach
WHO również nie rekomenduje się jednej, konkretnej metody planowania
rodziny jako najwłaściwszej". Z satysfakcją stwierdzam, że WHO jest
twórczynią najdoskonalszej definicji metod naturalnego planowania rodziny.
Są to mianowicie "metody rozpoznawania (cyklicznej) płodności".
Nic dodać, nic ująć. Planowanie poczęcia dziecka dokonuje się tu na
podstawie obserwacji cyklu, w którym daje się wyodrębnić czas płodności.
Natomiast stosowanie antykoncepcji - to planowanie ubezpłodnienia na określony
czas, by potem pomyśleć (jeśli w ogóle) o ewentualności zajścia w ciążę.
Ostatnio WHO chciałaby wyeliminować termin "Naturalne Planowanie
Rodziny" (NPR) uważając, że wyżej wspomniana definicja metod
opartych na obserwacji cyklu wystarcza. Niewątpliwie słowo
"naturalny" kojarzy się ze słowem "ekologiczny". Otóż
tylko metody wynikające z obserwacji cyklu z zachowaną płodnością spełniają
wymogi ekologiczne. Metody te mogą być różne, stosowanie ich może być
wsparte ułatwieniami technicznymi (np. Bioself), ale chodzi tu o jedną
nieprzekraczalną granicę: mają się mieścić w wymogach ekologicznych.
Natomiast program NPR obejmuje również edukację dzieci i młodzieży w
tym samym - ekologicznym nurcie.
Chciałbym, aby Autor listu przyznał, że widzę wiele dobra w programach
WHO. Jednakże w ślad za tym, że wszyscy na przełomie stuleci i zarazem
tysiącleci się oczyszczają, marzę by również i ta szacowna instytucja
o tym pomyślała. Byłbym rad, gdyby pan Andrzej Zbonikowski jako
przedstawiciel WHO w Polsce zechciał zapoznać się z książką mego
autorstwa pt. "Rodzicielstwo w zgodzie z naturą. Ekologiczne
spojrzenie na płciowość". Fundacja "Głos dla Życia".
Poznań 1999. ul. Forteczna 3. tel. (0-61) 653-03-03.
Włodzimierz Fijałkowski
Gazeta Lekarska - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|