|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2000 Gazety Lekarskiej Numer 2000-11 Słowo wstępne Redaktora Naczelnego
Walenie jak w bęben w lekarzy i nasz samorząd zalicza się do dobrego tonu w środowiskach władzy, które już za kilka miesięcy definitywnie rozstaną się z fotelami w wygodnych gabinetach ministerialnych i służbowych "Lanciach", pędzących na spotkania z tzw. wyborcami i kolesiami po polskich, ciągle wyboistych drogach z "kogutem" na dachu. Ze wzmożoną siłą walą w ten sam bęben rzekomo pokrzywdzeni przez lekarzy pacjenci, których z radością przygarnia pod swoje skrzydła stowarzyszenie, którego sensem istnienia jest organizacja wieców przed gmachem Sejmu i informowanie prasy, radia i telewizji o bezkarności lekarzy. W porywach na demonstracjach gromadzi się kilkadziesiąt osób, które obsługuje ... kilkudziesięciu dziennikarzy i kilka centralnych stacji radiowych i telewizyjnych. Nazajutrz medialna siła rażenia w całym kraju sugeruje telewidzom już z poranną kawą, że lekarska mafia właśnie skonsolidowała swoje siły. Istotę odpowiedzialności zawodowej lekarzy w Polsce spokojnie wyjaśnia i porównuje ze światowymi standardami na łamach "Gazety Lekarskiej" doc. dr med. Romuald Krajewski, przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego. Zachęcam do lektury! Kpiną z państwa i polityczną nerwicą nazwał w liście przesłanym 9 października br. do minister Franciszki Cegielskiej prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Krzysztof Madej - grę z polską opinią publiczną i środowiskami medycznymi, jaką uprawia obecna ekipa w Ministerstwie Zdrowia, polegającą na zaskakującym proklamowaniu w prasie kolejnych wielkich reform w systemie ochrony zdrowia, gwałtownym odwoływaniu wielkich projektów legislacyjnych i administracyjnych i zapowiadaniu następnych rewelacji, sprzedawanych garściami na konferencjach prasowych w ministerstwie. Od 1997 r. "Gazeta Lekarska" jest systematycznie pomijana w informacji o pracach Ministerstwa Zdrowia. Co gorsza "Gazeta Lekarska", jedyne pismo na rynku medycznym dostarczane do ponad 137 tysięcy lekarzy i lekarzy stomatologów, cieszące się niesłabnącą popularnością m.in. wśród organizatorów ochrony zdrowia nie otrzymuje żadnych informacji, telefonów i e-maili z Ministerstwa Zdrowia. Formalne i nieformalne starania redakcji nie zmieniły dotychczas tej absolutnie nagannej praktyki. Na szczęście "Gazeta Lekarska" ma w strukturach władzy przyjaciół, którzy w poczuciu lekarskiego i obywatelskiego obowiązku informują nas na bieżąco, telefonują, piszą i służą życzliwym komentarzem. Dziękuję im wszystkim z tej pierwszej strony, gwarantuję dyskrecję i dam się za nich pokroić w chwilach gniewu ich obecnych mocodawców, bo takie możliwości zapewnia mi prawo prasowe. Nikomu z naszych Czytelników włos z głowy nie spadnie, za to, że napisze list do redakcji. Ale czy to tak ma być? Pytam, czy obecna władza sprzyja obywatelom, w tym również lekarzom i ich pacjentom? Czy lekceważenie i sprzyjanie cichaczem wyszydzaniu lekarzy przez media jest sposobem na skuteczne rządzenie Polską? Czas już chyba, żeby o tym usłyszało środowisko lekarskie, które domaga się od swojego samorządu informacji i która mu się najzwyczajniej należy, ale jest przechowywana ciągle dla wybrańców na Miodowej. Marek Stankiewicz Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2007-04-04