Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2000 Gazety Lekarskiej  Numer 2000-07/08  To buduje 


Z Bogusławem Chmielem lekarzem rodzinnym z Chicago rozmawia Jolanta Orłowska

o Czym są dla pana kontakty z Polonią lekarską?
- Dla mnie bardzo istotne jest to, że możemy się spotkać i wymienić informacje o tym, co robimy, o naszym stosunku do pewnych chorób, czy grup chorób, o aktualnych trendach w badaniach, o tym, co jest ważniejsze, a co mniej ważne. Również o tym, jak ekonomizować medycynę. Musimy nauczyć się dokonywania selekcji i racjonalizowania potrzeb. Trzeba pokazywać kolegom ze Wschodu, że nie wszystko naraz jest natychmiast potrzebne. Naturalnie, że kardiologowi jest potrzebne ekg i cewnikowanie serca, ale nie musi ono być wykonywane w każdym szpitalu, tak jak nie dotyczy to każdego pacjenta. Trzeba nauczyć jakoś tej sztuki oceny.
Trochę inna jest medycyna w Europie, nawet w tej rozwiniętej, a trochę inna w Stanach - bo inni są ludzie, inny poziom ekonomiczny, inna geografia, etyka czy fizjologia danych grup. Dlatego bardzo ważna jest wymiana doświadczeń i posłuchanie innych kolegów, a także popatrzenie na siebie. To buduje i pozwala po prostu być lepszym lekarzem.
Z Polski wyjechałem 20 lat temu. Nostryfikowałem dyplom, odbyłem specjalizację i praktykuję prywatnie jako lekarz rodzinny w Chicago.
o Czy zaczynając karierę zawodową w Stanach napotykał pan jakieś trudności?
- Nie. Nasi lekarze są znakomicie wykształceni. Mamy prawie identyczną ilość wszelkich godzin z indeksu lekarskiego, taką, jakiej wymagają uczelnie amerykańskie. Ja nie musiałem niczego uzupełniać. Przedstawiłem swój dyplom i zdałem egzamin nostryfikacyjny, który był bardzo trudny.
o Czy jako lekarz rodzinny jest pan bardzo zaabsorbowany?
- Dosyć. Bardziej zaabsorbowany jest ten lekarz prywatny, który (mając odpowiednie wykształcenie) decyduje się prowadzić także porody. Bo taki był model lekarza rodzinnego, który prowadził pediatrię i porody. Słowem - wszystko.
- Czy jesteśmy bardzo zajęci? Tak. Pod telefonem jesteśmy 24 godziny na dobę. Bo jeśli jakiś z naszych pacjentów trafi np. do szpitala i poda nasze nazwisko, to ktoś dzwoni do nas z izby przyjęć i pyta nas o stan zdrowia tego pacjenta, informując o tym, co zostało zrobione. Ja wiem więcej o swoim pacjencie. Bo jeśli znam go 5 lat, i jest to pan Kowalski, który ma cukrzycę i chorobę wieńcową i on nagle zemdlał, to pamiętam, że on miał również zawał, czy śpiączkę cukrzycową.
o Polscy lekarze rodzinni zwykle są zmęczeni i bardzo boją się nocnych telefonów od pacjentów...
- Człowiek jak musi, to może wykonać większą dawkę pracy. Skoro może oglądać jednego wieczora 5 kanałów telewizyjnych i żyje?
o Dziękuję za rozmowę.

Rozmowa nieautoryzowana

Gazeta Lekarska - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04