Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2000 Gazety Lekarskiej  Numer 2000-07/08  Recepty i rejestry 

Lekarskie opinie Jednym z kluczowych dla lekarzy dokumentów jest projekt rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie recept lekarskich. Był on dyskutowany podczas czerwcowego posiedzenia Naczelnej Rady Lekarskiej. W swoim stanowisku przyjętym 17 czerwca 2000 r. NRL odrzuciła projekt w całości.

Sprawa wypisywania recept dotyczy każdego lekarza. Jest jedną z najważniejszych codziennych czynności. Od dwóch lat trwa zażarta dyskusja nad tym problemem. Także i tym razem wypowiedzi były gorące. Projektowi zarzucono konstrukcję pod potrzeby programu obsługi komputerowej. Miałby on służyć kasom chorym, a w szczególności działom zajmującym się refundacją za leki. "Ten dokument pisał informatyk. Na pewno nie pisał go lekarz" - stwierdziła dr Kowalczyk. Natomiast lekarze oczekują uproszczonego i racjonalnego systemu wystawiania recept z jak najmniejszą liczbą elementów określonych na recepcie.

Dlaczego nowy projekt
W toczącej się dyskusji dr Konstanty Radziwiłł przytoczył argumenty autora projektu Andrzeja Struga, dyrektora Centrum Organizacji i Ekonomiki Ochrony Zdrowia przy Ministerstwie Zdrowia, potwierdzające zasadność projektu. Za nowymi receptami przemawia fakt docierania do aptek 10 proc. recept fałszywych ze źródeł przestępczych. Ponadto w Polsce około 30 proc. wydatków kas chorych przeznacza się na refundację recept. Jest to jeden z najwyższych wskaźników na świecie. W innych krajach dopłaty do leków wynoszą kilkanaście procent.
Z tymi argumentami nie zgodzili się członkowie NRL. I tak dr Lach powiedział, że nadzór farmaceutyczny w województwie opolskim nie zgłaszał tak szeroko zakrojonego problemu recept fałszywych. Inni mówcy przyłączyli się do jego głosu. Zwrócono również uwagę na to, że nowe propozycje nie tworzą systemu, który byłby w stanie wykryć recepty pirackie. Dr Włodarczyk nie zgodził się z tezą, że wysoka refundacja na recepty jest pochodną wypisywania przez lekarzy większej liczby recept. Jest ona pochodną mniejszych pieniędzy w liczbach bezwzględnych na ochronę zdrowia w Polsce, podkreślił mówca. Dodał też, że odczucie środowiska jest takie, iż na barki lekarzy dodaje się coraz więcej obciążeń w celu jeszcze większej kontroli i jeszcze większych ograniczeń.
Problem za dużych wydatków na leki jest problemem niepotwierdzonych faktów - mówił inny członek Rady. Tworzenie dużego systemu kontroli bez gwarancji wykrycia oszustów nie jest drogą do eliminacji nadmiernych wydatków kas chorych na leki. Istnieje inna droga. Jest nią inwestowanie w doszkalanie lekarzy.
Niektórzy z przedstawicieli NRL zwrócili uwagę na użycie w projekcie wielu niezrozumiałych sformułowań, które powodują, że dokument staje się mało czytelny, niejednoznaczny i dla wielu lekarzy niezrozumiały. Te zarzuty potwierdził dr Kłopotowski, sekretarz Komisji Farmakoterapii NRL. Zostały one dostrzeżone i wytknięte podczas posiedzenia tej komisji.
Ponadto dokument ten został skrytykowany za przysparzanie lekarzom dodatkowej pracy. Postulowano wydrukowanie niektórych symboli i możliwość ich zakreślenia w czasie wypisywania recepty, a nie każdorazowego ich pisania przez wystawiającego. Nieuzasadniony wydaje się też wymóg tylko jednego leku na recepcie ulgowej, w przeciwieństwie do recepty rumowskiej mogącej zawierać do 5 leków.
Generalnie członkom NRL projekt nowych recept nie spodobał się. NRL uważa, że nie rozwiązują one problemów związanych z ich funkcjonowaniem, nie porządkują rynku lekowego ani nie tworzą podstaw pod całościową politykę lekową. Obciążają lekarzy dodatkową i niepotrzebną z medycznego punktu widzenia pracą administracyjną. Środowisko lekarskie oczekuje uproszczonego systemu wypisywania recept i całościowej polityki, a także okresu przejściowego przy zmianie rodzaju recept. Projekt ministerialny takiego okresu przejściowego nie przewiduje. A przecież duże zapasy recept znajdują się na oddziałach placówek zdrowotnych czy w szufladach lekarzy. Niepokoi też możliwość zakupu recept wyłącznie w kasach chorych, choć dopuszcza się ich wydrukowanie na własnym sprzęcie.
Ostatecznie oceniono, że projekt rozporządzenia jest zły, obciążony wadą pomieszania delegacji ustawowych i lekarze nie powinni przykładać ręki do takich pozoranckich działań. Odrzucając projekt NRL przychyliła się do spotkania z kierownictwem resortu zdrowia w celu dokładnego przedyskutowania problemu i jednocześnie wnikliwie uzasadniła swoje stanowisko.
NRL nie zajmowała się projektem rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie wzoru zbiorczego zestawienia recept podlegających refundacji przez kasy chorych uważając go za element odrzuconego dokumentu i ze względu na brak opinii w tej sprawie Naczelnej Rady Aptekarskiej. NRL chciałaby, aby to stanowisko było wspólne.

Dlaczego veto rejestrom
Następnym opiniowanym dokumentem był projekt rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie rejestracji usług medycznych. Tutaj  dyskusja była krótka. Przedstawiony ministerialny pomysł nie mógł zdobyć akceptacji NRL, gdyż wykraczał poza delegację ustawową zawartą w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej.
Zajmuje się ona rejestracją usług medycznych w zoz-ach, a nie w indywidualnie prowadzonych praktykach lekarskich. Ponadto ustawa o zoz-ach nie daje delegacji do sporządzania rejestru usług medycznych wykonywanych na zlecenie kas chorych. Tę kwestię reguluje inne rozporządzenie. Mianowicie wydane na podstawie art. 167 ust. 8 pkt 4 ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym przez ministra zdrowia i opieki społecznej 15 stycznia 1999 r. rozporządzenie w sprawie ustalenia zakresu niezbędnych danych gromadzonych przez świadczeniodawców oraz w systemach informatycznych kas chorych, a także zakresu i procedury wymiany danych pomiędzy kasami chorych oraz kasami chorych a świadczeniodawcami, Urzędem Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych i Krajowym Związkiem Kas Chorych.
NRL uważa, iż w przypadku konieczności zmian w zakresie prowadzenia i przekazywania danych można je poczynić właśnie w tym rozporządzeniu wydanym w oparciu o ustawę o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, a nie o ustawę o zoz-ach. NRL w jednogłośnie przyjętym stanowisku odrzuciła projekt.
Podobne argumenty wysunięto przy przyjmowaniu stanowiska odrzucającego projekt rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie zakresu i szczegółowych zasad udostępniania danych i informacji gromadzonych w rejestrach usług medycznych.
Opiniując kolejne projekty członkowie NRL nie zgłaszali zastrzeżeń. Dotyczy to dwóch dokumentów zmieniających już funkcjonujące rozporządzenia. Pierwszy w sprawie wykazu chorób oraz wykazu leków, preparatów diagnostycznych i sprzętu jednorazowego użytku przypisywanych ze względu na te choroby bezpłatnie, za częściową odpłatnością lub opłatą ryczałtową. Drugi w sprawie limitów cen leków, preparatów diagnostycznych i sprzętu jednorazowego użytku przypisywanych jak wyżej. Podczas omawiania tych dokumentów wiceprezes NRL Włodzimierz Bednorz podkreślił, że są to drobne, wycinkowe sprawy, a nie element całościowej wizji polityki lekowej państwa.

Dlaczego protest wyborczy
Niemniej żywa dyskusja dotyczyła kwestii samorządowych. Pojawiła się wątpliwość dotycząca wykładni art. 33 pkt 2 uchwały 53/99/III NRL z 22 stycznia 1999 r. Sprawa wiąże się z regulaminem wyborów do organów izb lekarskich oraz trybu odwoływania tych organów i ich członków.
NRL otrzymała protest wyborczy. Jego autorem jest przewodniczący OIL w Warszawie dr Andrzej Włodarczyk. Protest wiąże się z decyzją Okręgowej Komisji Wyborczej, która uznała, że wybory dotyczące odwołania 3 osób z Prezydium ORL nie doszły do skutku z braku niezbędnej liczby 2/3 ważnie oddanych głosów.
NRL dysponuje ekspertyzą prawną prof. Piotra Winczorka w tej kwestii. Profesor podaje 2 wykładnie, a NRL miała za zadanie rozstrzygnąć, która z nich jest obowiązująca.
Problem leży w pojęciu zgromadzenie wyborcze. Art. 33 pkt 1 uchwały 53 mówi: w zgromadzeniu wyborczym uczestniczy co najmniej 2/3 liczby jego członków. Natomiast pkt 2 uznaje, że liczba ważnie oddanych głosów jest równa co najmniej 2/3 ogólnej liczby członków uprawnionych do głosowania. NRL miała rozstrzygnąć czy pkt 2 dotyczy liczby osób obecnych podczas zebrania wyborczego czy liczby wszystkich członków uprawnionych do głosowania, w tym nieobecnych.
Większość przedstawicieli NRL przychylała się do opinii, że nieobecni nie mogą mieć wpływu na wynik głosowania, mogą jedynie zmniejszyć quorum. Dr Cieślik przypomniał, że podobne dylematy wystąpiły na kongresie krajowym i innych zgromadzeniach. Dotyczą one problemu: które głosy są liczone? "Musimy utrzymać zapis zgodny z tym jak postępowaliśmy praktycznie" - taka konkluzja wynika z jego wypowiedzi. Jeden z mówców stwierdził, że gdyby "była dobra wola", nie byłoby tego problemu. Dr Kaczmarska uświadomiła wybranym, że przyjmując wykładnię liczącą ważne głosy w stosunku do wszystkich uprawnionych czyli obecnych i nieobecnych zablokuje się każde wybory.
Dr Majkowski podzielił się poglądem, że błędna interpretacja regulaminu wyborów uniemożliwiłaby odwołanie ze swego gremium osoby skompromitowanej czy takiej, której pozostali członkowie nie akceptują.
Odosobniony był głos dr. Moskwy, który apelował, by nie osłabiać autorytetu izb lekarskich i by nie zmieniać przepisu czy wykładni dla bieżących potrzeb, lecz żeby szukać porozumienia. Jednak inni mówcy nie zgodzili się z jego wywodem.
W głosowaniu NRL przyjęła stanowisko zgodne z wykładnią nr 2 ekspertyzy prof. Piotra Winczorka. A zatem wymóg ważności głosowania jest spełniony, gdy w głosowaniu oddano 2/3 ważnych głosów w stosunku do liczby członków rady obecnych na posiedzeniu rady. Pełne teksty stanowisk NRL znajdują się w bieżącym numerze Biuletynu NRL.

G.C.

Gazeta Lekarska - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04