Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 1999 Gazety Lekarskiej  Numer 1999-11  Słowo Redaktora Naczelnego 

Nobel i Blobel bez granic

Po raz pierwszy Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny otrzymał w 1901 r. Niemiec Emil Adolf von Behring za pracę na temat zastosowania surowicy w leczeniu krztuśca, która - jak wówczas uzasadniano - "otworzyła drogę ku nowym odkryciom i dała lekarzom zwycięską broń przeciwko chorobie i śmierci". Nagroda Nobla ustanowiona w 1900 r. z woli samego Alfreda Nobla towarzyszy postępowi nauki przez całe nasze stulecie. Jest najbardziej prestiżowym wyróżnieniem dla naukowców.

 

W 1999 r. wyróżnienie to otrzymał również Niemiec Günter Blobel za odkrycie, że białka posiadają tkwiącą w sobie informację, która zarządza ich transportem i umiejscowieniem wewnątrz komórki. Łezka się w oku kręci, kiedy porównamy dzisiejszy wymiar odkryć Behringa i Blobela.

 

Günter Blobel urodził się w 1936 r. w Waltersdorfie na Dolnym Śląsku (obecnie Niegosławice w woj. lubuskim). Wojenna zawierucha rzuciła jego rodzinę do Freiberga w Saksonii na terenach późniejszej NRD. Wiemy, ze nie było mu łatwo dopiąć swego. Swoje losy i naukowe ambicje związał z Uniwersytetem Rockefellera w Nowym Jorku, gdzie do dziś szefuje laboratorium biologii komórkowej. Günter Blobel jawi się człowiekiem wielkiego ducha i skromności. Jest założycielem "Przyjaciół Drezna"- stowarzyszenia, gromadzącego fundusze na odbudowę światowego dziedzictwa kultury, które legło w gruzach po alianckich nalotach na Drezno w 1944 r. Na nowojorskiej konferencji prasowej Blobel oświadczył, że nagrodę przeznaczy na odbudowę kościoła Frauenkirche w Dreźnie i drezdeńskiej synagogi.

 

Pokojowego Nobla '99 dostali "Lekarze bez Granic" - bezstronna organizacja międzynarodowa, niosąca od 28 lat medyczną odsiecz ofiarom rozmaitych klęsk żywiołowych i wojen na wielu kontynentach. - Ta nagroda to wyraz bezradności świata, który nie umie zaradzić wojnom, głodowi, represjom i torturom. Tam, gdzie nie można okiełznać szaleństwa polityków, po którym zostają trupy i ranni na polach bitew, pozostaje tylko czekać, aż z własnej woli, najlepiej społecznie, udadzą się tam lekarze - komentuje na naszych łamach Krzysztof T. Madej, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

 

Zapraszam do lektury!

Marek Stankiewicz

redaktor naczelny

gazeta@nil.org.pl

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04