|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 1998 Gazety Lekarskiej Numer 1998-12 Promocja zdrowia - polskie drogi
Promocja zdrowia - polskie drogi (2) Szkoła wileńsko-krzemieniecka W każdej dzielnicy naszego kraju można doszukać się ogniska, z którego promieniowała idea krzewienia zdrowia. Pierwsze z nich znajdujemy w Wilnie. Ośrodek ten wytworzył najtrwalszą tradycję, na którą powoływały się - i powołują nadal - następne pokolenia. Sprawił to, przede wszystkim, geniusz twórcy i mistrza tej szkoły. Był nim Jędrzej Śniadecki (1768-1838), koryfeusz polskiego Oświecenia, profesor Uniwersytetu w Wilnie. Gruntownie wykształcony w najlepszych uczelniach Europy, doktor medycyny i filozofii, autor dzieła światowej klasy "Teoria jestestw organicznych", prekursor nauki o metabolizmie. Panował nad ogromnym obszarem wiedzy pozostawiając twórczy ślad w chemii, biochemii, fizjologii, biologii i filozofii przyrody, w farmacji i medycynie, zwłaszcza pediatrii. Życie Śniadeckiego przypada na schyłek państwowości polskiej. Przeżywał on potężne wstrząsy targające Europą i krajem: rewolucję francuską, kolejne rozbiory Polski, epopeję napoleońską i jej wiedeński epilog, wreszcie zryw listopadowy i popowstaniowe represje. Na tym okresie dziejów skupia się nie tylko historiografia, lecz również wielka literatura narodowa. Pióro Mickiewicza kilkakroć trafia w istotne punkty życiorysu Jędrzeja Śniadeckiego. Najpierw, gdy mowa o "mędrca szkiełku i oku" (mimo tych figlów poeta otrzymał z chemii notę dobrą). Potem w "Dziadach" - w związku z procesem filomatów. To wspólny dramat uniwersyteckiej społeczności: wychowanków i wychowawców. A wreszcie - choć anonimowo - w "Panu Tadeuszu". Na takiej wsi, wśród takich ludzi i w tym właśnie czasie gospodarował Śniadecki na swoich włościach. Śniadecki należał do pionierów popularyzacji wiedzy, zwłaszcza medycznej, dla której założył "Dziennik Wileński". Z pozoru śledziennik, w istocie filut i libertyn o bujnym temperamencie i ciętym dowcipie, pisał jędrną a precyzyjną polszczyzną. Jego rozprawa "O fizycznym wychowaniu dzieci" (1805), wielekroć wznawiana, funkcjonuje do dziś pośród bieżącego piśmiennictwa. Dzięki temu Śniadecki, człowiek z tak odległej epoki, ma swoją pozycję we współczesnym indeksie cytatów. Śniadeckiemu zawdzięczać należy, że polska pediatria (pomijając forpoczty) rozpoczynała swój regularny bieg od auksologii - nauki o normalnym rozwoju dziecka oraz sposobach jego wspierania i ochrony. Był to pierwowzór kliniki zdrowego dziecka, a zatem owa "medicina promovens". Rozprawa ta należy więc do lektur obowiązkowych dla liderów promocji zdrowia. Osoba i dzieło Śniadeckiego obrosły ogromną literaturą, wciąż odbywają się sesje jubileuszowe, są po nim liczne pamiątki i w Wilnie, i na Pałukach - w rodzinnym Żninie. Wśród uczniów Jędrzeja Śniadeckiego najbardziej nas zainteresuje Karol Kaczkowski (1797-1867), warszawiak z urodzenia, wychowanek Liceum Krzemienieckiego, a potem wszechnicy wileńskiej, gdzie z Mickiewiczem i Zanem organizował stowarzyszenie Promienistych. Po studiach powrócił na Wołyń, gdzie w swojej macierzystej szkole pełnił obowiązki lekarza i prowadził otwarte wykłady higieny, które potem ogłosił drukiem. Był pierwszym Polakiem zajmującym się medycyną szkolną, a przy tym pionierem edukacji zdrowotnej. Dodajmy tu, że Liceum Krzemienieckie było arcydziełem pedagogicznym wyrosłym z posiewu Komisji Edukacji Narodowej, a potem służyło za niedościgły wzór szkoły znakomitej pod każdym względem, w tym i zdrowotnym. Obowiązywały tu rygory higieniczne zarówno w szkole, jak i na stancjach. Nie zaniedbywano nakazanych przez KEN uczniowskich rekreacji. To co dzisiaj nazywamy wychowaniem fizycznym realizowało aż czterech specjalistów: tańca, szermierki, jazdy konnej i pływania. Przed wybuchem Powstania Listopadowego zaproszono Kaczkowskiego na katedrę terapii do Warszawy. Powołany do szeregów, otrzymał rangę generalską i został mianowany naczelnym lekarzem wojsk polskich. Za doskonałą organizację polowej służby sanitarnej i zduszenie epidemii cholery otrzymał złoty krzyż Virtuti Militari. Po powstaniu usunął się do Galicji, potem na Wołyń, gdzie rozwinął żywą działalność społeczną. Aresztowany prewencyjnie z chwilą wybuchu Powstania Styczniowego, zmarł na wygnaniu w głębi Rosji. Imię Kaczkowskiego nosi dziś Wojskowy Instytut Higieny i Epidemiologii. I słusznie, jest bowiem Kaczkowski nie tylko klasykiem medycyny wojskowej, ale też właśnie higieny oraz jej pochodnych: oświaty zdrowotnej i promocji zdrowia, mocno akcentowanej w pracach tejże placówki. Maciej Demel
![]() |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2007-04-04