Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 1998 Gazety Lekarskiej  Numer 1998-11  Na marginesie KEL 

Na marginesie Kodeksu Etyki Lekarskiej

Artykuł 20

Lekarz podejmując się opieki nad chorym powinien starać się zapewnić mu ciągłość leczenia, a w razie potrzeby także pomoc innych lekarzy.

Znów dziwny artykuł w pakiecie praw pacjenta. Czyżby chodziło o prawo pacjenta do "ciągłości leczenia" ? Oczywiście nie można podważać zasadności tego sformułowania, ale jest ono niewłaściwie zlokalizowane. Artykuł ten dotyczy postępowania lekarza wobec pacjenta i powinien znaleźć się po artykule 7. Kodeks powinien mieć logiczny układ, a nie przypominać typowe polskie danie czyli "groch z kapustą".

Warto zastanowić się jak brzmienie tego artykułu koresponduje z realiami polskiej służby zdrowia. Teoretycznie obowiązujący w Polsce system angielski oparty na rejonizacji powinien sprzyjać ciągłości działań, gdyż chory zwykle leczony jest przez swego lekarza w rejonie, w pewnych przypadkach na podstawie jego skierowania trafia do rejonowego specjalisty lub rejonowego szpitala, by potem powrócić ponownie do stałego lekarza w swoim miejscu zamieszkania.

Z pozoru jest to optymalny system dla zabezpieczenia ciągłości leczenia, gdyż każde ogniwo jest wzajemnie ściśle powiązane. Doskonale jednak wiemy jak w praktyce system, który nie uwzględnia motywacji lekarza obraca się przeciwko pacjentom i racjonalnemu wydatkowaniu środków. Paradoksalnie, tak bardzo restrykcyjna organizacja służby zdrowia z rejonizacją i z ograniczeniem wolnego wyboru lekarza nie przyczynia się do harmonijnej ciągłości działań. Okazuje się, że nawet najwspanialszy, idealny wręcz system, nie może być skuteczny, jeśli nie zabezpiecza właściwej selekcji oraz motywacji kadry wykonawców.

Postępowanie diagnostyczno-terapeutyczne w Polsce jest na ogół rozproszone i chaotyczne. Niewątpliwie stanowi to jedną z najbardziej istotnych słabości naszej medycyny, która powoduje, że nakłady na służbę zdrowia nie przynoszą odpowiednich wyników. Nic dziwnego skoro te same badania powtarzane są dziesiątki razy w różnych ośrodkach, kiedy pacjent błądzi od lekarza do lekarza, od specjalisty do specjalisty, od szpitala do szpitala, aż trafi na rzetelny i profesjonalny ośrodek, lub na uczciwego i kompetentnego lekarza, który w sposób kompleksowy zajmie się problemami jego zdrowia.

Są oczywiście lekarze, którzy mają jeszcze poczucie obowiązku i odpowiedzialności za losy chorego, jednak ich liczba stale topnieje wobec antymotywacyjnego systemu pracy, który nieubłaganie demoralizuje naszą społeczność. Kolejny raz obowiązujące rozwiązania systemowe kolidują z zaleceniami Kodeksu Etyki Lekarskiej.

Wszelkie nieprawidłowości systemowe nie mogą jednak usprawiedliwić postaw niezgodnych z fundamentalnymi zasadami deontologii lekarskiej, która wymagała zawsze od lekarza staranności i odpowiedzialności za losy pacjenta. Do tych właśnie zasad postępowania lekarskiego odwołuje się Artykuł 20 Kodeksu Etyki Lekarskiej. Problem, o którym jest mowa szybko narasta w dobie coraz większej specjalizacji w medycynie. Tworzenie coraz węższych specjalności staje się głównym zagrożeniem dla ciągłości leczenia.

Pacjent trafiający do lekarzy zabiegowych zwykle nie może liczyć na kompleksową i staranną diagnostykę. Wąskie specjalności w rodzaju laryngologii, okulistyki, dermatologii czy reumatologii oddalają się coraz bardziej od pozostałych dziedzin medycyny i coraz częściej nie potrafią poradzić sobie z podstawowymi schorzeniami z zakresu medycyny ogólnej.

W Europie Zachodniej chęć przyciągnięcia lub zatrzymania przy sobie pacjenta powoduje, że lekarze pierwszego kontaktu starają się rozszerzyć zakres swoich usług. Ciągłość leczenia można więc zabezpieczyć przez prawdziwie wolną konkurencję. Staranny lekarz nawet po skierowaniu chorego do szpitala czy do specjalisty nie traci z nim kontaktu i śledzi jego losy, interesując się wynikami tych działań i starając się je następnie wykorzystać w codziennej opiece nad chorym.

Gdy jakiś problem przekracza kompetencje lekarza, sumienny lekarz sam wyszukuje choremu odpowiednich specjalistów, nie zrzuca tego na barki pacjenta, który często jest zagubiony i nie wie gdzie ma się zwrócić. Ciągłość leczenia wymaga także, aby zorganizować zastępstwo na czas swej nieobecności. Pamiętają o tym lekarze w Europie Zachodniej dbając o to, aby pacjent w potrzebie zawsze miał, gdzie się zwrócić i starają się znaleźć zastępcę na okres swej nieobecności.

W Polsce brak powiązania między zarobkami a liczbą chorych będących pod opieką powoduje, że zwykle beztrosko wyjeżdżamy na urlopy czy przebywamy na zwolnieniu chorobowym nie myśląc, że w tym czasie może nas potrzebować nasz pacjent. Odpowiedzialność za losy pacjenta i kompleksowe rozwiązywanie problemów jego zdrowia nie może być wyłącznie wyrazem dobrej woli lekarza. Jest to wymogiem zarówno etycznym jak i profesjonalnym. Sumienność to jedna z najważniejszych cech lekarza, o której coraz częściej się zapomina. Władysław Biegański przed stu laty powiedział, że "gdyby mnie ktoś zapytał, jakie cnoty uważam za najważniejsze dla lekarza, odpowiedziałbym bez wahania: ludzkość, sumienność i stanowczość."

Tadeusz Maria Zielonka

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04