Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 1998 Gazety Lekarskiej  Numer 1998-11  Szczepienia ochronne 

Szczepienia ochronne - kamień węgielny medycyny zapobiegawczej

Środki przekazu i literatura fachowa prześcigają się w epatowaniu czytelników przeróżnymi groźbami jakie nam grożą obecnie lub w najbliższej przyszłości. Zagrożenia te obejmują różne zagadnienia dotyczące między innymi zmian klimatycznych związanych z warstwą ozonową wokół naszego globu, chemicznych substancji pestycydów obecnych w żywności i wodzie, zanieczyszczeń powietrza i gleby, szkodliwości leków, sposobu żywienia i redukcji cholesterolu w diecie itd. Na każdy z tych tematów publiczność jest skarmiana przeróżnymi hipotezami z których jedna często przeczy drugiej.

Ostatnio, do listy grożących nam niebezpieczeństw wpisuje się szczepienia ochronne. W miarę jak choroby zakaźne stają się rzadsze w wyniku szczepień ochronnych, utrzymanie ciągłej świadomości o wartości i potrzebie szczepień jest znacznie utrudnione. Zainteresowanie społeczeństwa przesuwa się z chorób i ich następstw na rzadkie - często nie związane przyczynowo ze szczepieniami - odczyny które pojawiają się w pewnym czasie po szczepieniach.

W historii mediów znane są przypadki bardzo nagłośnionych acz nieprawdziwych historii związanych ze szczepieniami. Klasyczna historia dotyczyła Miss Ameryki z 1994 roku, Heather Whitestone.

Panna Whitestone, wzbudziła szczególne zainteresowanie mediów, gdyż była osobą głuchą. Na pierwszych stronach opublikowano wiadomość, że panna Whitestone "prawie umarła" i straciła słuch w wieku 18 miesięcy jakoby w wyniku powikłania po szczepieniu przeciw błonicy-tężcowi i krztuścowi (DTP). Sprawę jednoznacznie wyjaśnił na konferencji prasowej lekarz pediatra, który opiekował się panną Whitestone w dzieciństwie: głuchota panny Whitestone nie była spowodowana szczepieniami a zachorowaniem na ropne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych wywołane przez bakterie Haemophilus influenzae typu b. Sprostowanie opublikowano po upływie 2 tygodni na dalszych stronach gazety.

Szczepienia ochronne w Polsce są stosowane od dziesiątków lat, a idea czynnego zapobiegania chorobom zakaźnym drogą szczepień jest szeroko zaakceptowana w społeczeństwie. Przeszło 90% wszystkich dzieci poddaje się szczepieniom ochronnym, a dobroczynne skutki tych szczepień są wymierne i dobrzy udokumentowane.

Dlatego zdziwienie i sprzeciw budzi pojawienie się jawnie błędnych, wysoce tendencyjnych i nieuzasadnionych faktami publikacji potępiających w czambuł wartości i skuteczność szczepień ochronnych. Nie chodzi o to, aby nie dyskutować o szczepieniach ochronnych, ale aby dyskusje te toczyć w oparciu o sprawdzalne naukowe obserwacje i bezstronne rozważenie wszystkich zalet i wad szczepień. Takim wymogom nie sprostają ostatnio publikowane enuncjacje o szczepieniach.

Publikacje te podpisane nazwiskiem dr. nauk med. J. Jaśkowskiego opublikowano w "Forum Ekologicznym", piśmie Zarządu Głównego Franciszkańskiego Ruchu Ekologicznego w Gdańsku i przedrukowano ("za zgodą") w miesięczniku dla pielęgniarek "Nasze Sprawy" w Katowicach i w "Biuletynie Informacyjnym", piśmie Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku. Dr Jaśkowski dalej rozsyła swój elaborat, który bezkrytycznie przedrukowano ostatnio w nr. 50 Biuletynu Okręgowej Izby Lekarskiej w Koszalinie. Prasa w pogoni za tanią sensacją publikuje streszczenia publikacji dr. Jaśkowskiego opatrując je krzykliwymi tytułami "Szczepionki są niebezpieczne dla życia", "Śmiertelne szczepionki", "Pierwsi ujawniamy przerażające wyniki badań lekarskich" czy "99 procent lekarzy nie chce zauważyć poszczepionkowych powikłań".

Głównym celem publikacji dr. Jaśkowskiego jest totalne negowanie wartości i skuteczności szczepień ochronnych. Trudno jest poważnie dyskutować z tekstem w którym roi się od stwierdzeń takich jak "Szczepienia - czyżby największa pomyłka XX wieku", "może się okazać , że szczepienia były największą zbrodnią przeciw ludzkości", "wprowadzenie szczepień i antybiotyków nie miało praktycznie znaczenia dla populacji".

Tezy propagowane przez dr. Jaśkowskiego sprowadzają się do kilku spraw:

. znaczenie chorób zakaźnych maleje, choroby wieku dziecięcego nie są groźne a zapobieganie im nie jest takie ważne;

. szczepienia nie zawsze są skuteczne, a choroby zakaźne ustępowały już przed wprowadzeniem szczepień;

. szczepienia nie są bezpieczne i po ich stosowaniu często występują powikłania i reakcje uboczne;

. szczepienia nie są jedynym sposobem ochrony, a ponadto szczepienia nie są oparte na solidnej teorii i na praktyce odporności.

Udział chorób zakaźnych w ogólnej chorobowości

Z pewnością udział chorób zakaźnych w ogólnej umieralności i chorobowości znacznie zmniejszył się w ostatnich dziesięcioleciach. W Polsce, choroby zakaźne były odpowiedzialne za przeszło dwadzieścia procent ogólnej umieralności w latach międzywojennych i za mniej niż jeden procent obecnie (2805 zgonów w 1996 roku spośród 385 496 zgonów ogółem, 0,73%). Zmiany te były spowodowane wielorakimi czynnikami ekonomicznymi, społecznymi i medycznymi, ale z pewnością szczepienia miały i nadal mają ważną rolę w tych zmianach.

Choroby zakaźne nadal są groźne co wyraziło się w fakcie, że tematem Światowego Dnia Zdrowia w 1997 roku, wybranego przez "Emerging infectious diseaseas - global alert, global response" (Światowe zagrożenie chorobami zakaźnymi - powszechne wyzwanie, powszechna odpowiedzialność). Dyrektor Generalny ŚOZ w swym orędziu powiedział:

"Jeszcze całkiem niedawno powszechnie uważano, że walka z chorobami zakaźnymi zakończyła się zwycięstwem. W dziedzinie tej nastąpił spektakularny rozwój: ospa prawdziwa uległa eradykacji, a w najbliższym czasie przewiduje się wyeliminowanie sześciu innych chorób zakaźnych. Niestety, wraz z optymizmem przyszło zdradliwe poczucie bezpieczeństwa, które umożliwiło rozprzestrzenianie się wielu innych chorób zakaźnych z alarmującą szybkością. W wielu miejscach na świecie choroby takie jak malaria i gruźlica spowodowały śmiercionośny nawrót. W tym samym czasie w wielu krajach, po wielu latach nieistnienia pojawiły się ponownie takie choroby jak dżuma, gorączka dengue, błonica, meningokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, żółta gorączka i cholera, stanowiąc zagrożenie zdrowia publicznego. W ciągu ostatnich 20 lat zidentyfikowano powyżej 30 nowych, wysoko infekcyjnych chorób, a wśród nich wysoko zakaźną gorączkę krwotoczną typu Ebola. HIV/AIDS oraz wirusowe zapalenie wątroby typu C. Dla wielu spośród tych chorób nie ma skutecznych leków i nie ma szczepionki".

Dr Jaśkowski twierdzi, że "większość chorób wieku dziecięcego nie ma groźnych następstw". Kłam temu stwierdzeniu zadaje rozległa epidemia błonicy na terenach dawnego Związku Radzieckiego w latach 1990 -1996, która objęła dzieci i dorosłych, w której zachorowało 160 000 osób, zmarło 4000 osób, a śmiertelność na początku epidemii na niektórych obszarach wynosiła na początku 20%. Oznacza to, że co piąty pacjent umierał.

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z następstw chorób zakaźnych pospolicie uważanych za łagodne. Na przykład, świnka może powodować wielorakie powikłania ze strony układu nerwowego i różnych narządów gruczołowych. Oszacowano, że w Polsce rocznie 3700 osób choruje na poświnkowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, od 12 do 180 na zapalenie mózgu, około 10 traci słuch, a 3000 mężczyzn może cierpieć na zapalenie jąder. Są to duże straty jak na "łagodną" chorobę.

Skuteczność szczepień

Bardzo niefortunnie dr Jaśkowski cytuje dane z USA jako przykłady braku skuteczności szczepień ochronnych. Prestiżowa Akademia Pediatrii wyraźnie stwierdza, że: " W USA, szczepienie ochronne znacznie zredukowały, lub praktycznie wyeliminowały błonicę, odrę, świnkę, krztusiec, poliomyelitis, różyczkę (wrodzoną lub nabytą), tężec, zachorowania spowodowane pałeczką Haemophilus influenzae typu b". Również Centers for Diseases Control and Prevention (CDC), instytucja często acz nieprawdziwie, cytowana przez dr. Jaśkowskiego, wyraźnie potwierdza, że " powszechne szczepienia są ważną częścią dobrej opieki zdrowotnej i powinny być wdrożone poprzez rutynowe i intensywne programy szczepienne w prywatnych gabinetach lekarskich i ośrodkach zdrowia publicznego".

Polskie dane również dostarczają mocnych argumentów o skuteczności szczepień. W ciągu ostatnich 40 lat, liczba zachorowań i zgonów z powodu chorób przeciwko którym prowadzi się szczepienia ochronne wśród dzieci (krztusiec, błonica, tężec, odra i poliomyelitis) uległa znacznej redukcji. Nie udało się dotychczas wdrożyć w Polsce masowych szczepień dzieci przeciwko śwince czy różyczce, i liczba zachorowań na te choroby utrzymuje się stale na wysokim poziomie (tab.). Podobna sytuacja istnieje w przypadku ospy wietrznej i płonicy, przeciwko którym nie dysponujemy odpowiednimi szczepionkami.

Światowa Organizacja Zdrowia, wraz z szeroką koalicją partnerów, zbiera zasłużone brawa za całkowite wykorzenienie ospy prawdziwej. Należy pamiętać, że przed 1967 rokiem, w którym rozpoczęto program eradykacji ospy, każdego roku 10-15 milionów osób chorowało na ospę, 2 miliony umierało, a 100 000 traciło wzrok. Milowy krok w historii medycyny zapobiegawczej - eradykacja ospy prawdziwej w 1977 roku - mógł być osiągnięty dzięki skutecznemu stosowaniu szczepionki przeciw ospie we wspaniale zorganizowanym międzynarodowym programie. Dzięki temu nie obawiamy się już zawleczenia tej choroby do Polski, co trzykrotnie miało miejsce w okresie powojennym, w 1953, 1962 i 1963 roku. Co więcej, globalna eliminacja ospy pozwoliła nam na całkowite przerwanie szczepień przeciw ospie, które często powodowały niebezpieczne reakcje poszczepienne. Dr Jaśkowski nie widzi tego co się stało 20 lat temu, a cytuje przestarzałe dane o szczepieniach przeciw ospie w Japonii i na Filipinach z XIX i początku XX wieku.

Dr Jaśkowski uporczywie powtarza, że zachorowania występują u osób uprzednio szczepionych. Fakt ten jest znany epidemiologom i niekoniecznie świadczy o nieskuteczności szczepień. Skuteczność większości szczepionek nie jest stuprocentowa i wśród szczepionych pozostaje 5-15% osób nieuodpornionych. Grupa ta z czasem urasta do wielkości umożliwiającej transmisję czynnika zakaźnego. Można się spodziewać, że w miarę upowszechniania się szczepień i zanikania choroby zakaźnej, wśród nielicznych chorych na tę chorobę wzrośnie frakcja osób, którzy byli szczepieni, ale nie zostali uodpornieni.

Bezpieczeństwo szczepień

Dr Jaśkowski twierdzi, że: "Podanie szczepionki może spowodować wystąpienie długoterminowych reakcji ubocznych, takich jak zaburzenia układu oddechowego, zaburzenia układu immunologicznego, kłopoty z koncentracją, alergie, rak (sic!) i wiele innych, których nie notowano 30 lat temu". Twierdzenie, że u 15-20% szczepionych dzieci występuje zapalenie mózgu trąci już brakiem odpowiedzialności za słowa. Te pochopne i uogólniające twierdzenia nie są poparte żadnymi dowodami naukowymi.

Dr Jaśkowski sugeruje, że oficjalna medycyna ukrywa fakty o reaktogenności szczepionek, przedstawiając ich "całkowite bezpieczeństwo". Nie jest to prawda. Prawda jest taka, że ani szczepienia, ani żaden lek lub działanie medyczne nie są "całkowicie bezpieczne". Nawet tak pospolity lek, jak aspiryna może wywołać krwawienia z przewodu pokarmowego lub reakcje alergiczne. Chociaż szczepienia należą do jednych z najbardziej bezpiecznych zabiegów medycznych, nie udaje się zupełnie uniknąć niepożądanych objawów poszczepiennych w postaci stosunkowo częstych, trywialnych odczynów (zaczerwienienie, obrzęk, bolesność) w miejscu iniekcji i bardzo rzadkich powikłań poszczepiennych. Wystąpienie tych objawów zależy nie tylko od samej szczepionki, lecz także w dużym stopniu od osobniczej reakcji organizmu na podany antygen i inne składniki szczepionki. Te prawdy mogą przeczytać studenci w podręcznikach czy inni pracownicy służby zdrowia w ogólnie dostępnych publikacjach.

Problem polega na tym, że wiele stanów chorobowych występuje w wieku, kiedy rozpoczyna się cykl szczepień ochronnych u niemowląt i trudno jest w sposób naukowy udowodnić czy schorzenia te występują koincydalnie w związku czasowym ze szczepieniem, czy też są wywołane lub prowokowane przez szczepienia.

W Polsce od 1994 roku prowadzone jest monitorowanie niepożądanych odczynów poszczepiennych i corocznie analizowanych jest 200-400 zgłoszeń. W 1997 roku, 69 dzieci było hospitalizowanych z powodu tych odczynów, 44 zakwalifikowano jako poważne, a 28 jako ciężkie odczyny. Analizując te liczby trzeba mieć na względzie, że w Polsce podaje się rocznie powyżej 10 milionów dawek szczepionek.

Poważne grupy naukowe stwierdziły, że brak jest dowodów wskazujących na związek przyczynowy między szczepieniem DTP a szeregiem stanów uważanych dawniej za powikłania poszczepienne. Do stanów takich należą zespół Reye`a zespół nagłej niewytłumaczonej śmierci (którą dr Jaśkowski ochoczo kwalifikuje jak powikłanie poszczepienne), skurcze dziecięce (zespół Westa) i niegorączkowe drgawki. Składnik krztuścowy może natomiast być przyczyną drgawek gorączkowych, tzw. długotrwałego płaczu i epizodów hipotonicznych, a także reakcji neurologicznych w postaci encefalopatii. Te ostatnie występują nadzwyczaj rzadko, prawdopodobnie 1 przypadek na 100 000 do 1 miliona dawek. Wbrew temu co pisze dr Jaśkowski, łączenie wrzodziejącego zapalenia jelita (choroba Leśniewskiego-Crohna) ze szczepieniem przeciw odrze nie zostało naukowo potwierdzone. Chorobę tę rozpoznawano w Anglii na długo przed wprowadzeniem szczepień przeciwko odrze.

Prawdą jest, że nadzwyczaj rzadko mogą wystąpić neurologiczne objawy po szczepieniu przeciw błonicy lub tężcowi czy też po podaniu doustnej szczepionki przeciw poliomyelitis (1 przypadek na 2 miliony dawek). Te rzadkie przypadki poszczepiennych komplikacji nie mogą być podstawą bezkrytycznych opinii o szczepieniach ochronnych, a ich ocena winna opierać się na naukowym i bezstronnym wyważeniu ryzyka i korzyści płynących ze szczepień. Nie ulega dzisiaj wątpliwości, że programy szczepienne ocaliły dziesiątki tysięcy dzieci przed śmiercią lub kalectwem.

Znaczenie i przyszłość szczepień ochronnych

Szczepienia bez wątpienia należą do jednych z najbardziej skutecznych metod zapobiegania chorobom zakaźnym. Dwieście lat po odkryciu pierwszej szczepionki - przeciwko ospie - świat jest obecnie świadkiem dramatycznej rewolucji naukowej, która może zmienić sposoby zapobiegawczej medycyny u dzieci. Postępy w molekularnej biologii i użycie genetycznych technik inżynieryjnych zaowocują w niedalekiej przyszłości powstaniem nowych bardziej skutecznych i bezpiecznych szczepionek, które jak się ocenia, oszczędzą na całym świecie życie około 8 milionom dzieci rocznie. Trwają rozległe badania nad szczepionkami przeciwko chorobom biegunkowym, zakażeniom górnych dróg oddechowych i malarii. Oczekuje się nowych szczepionek przeciwko gruźlicy i AIDS. Od 1980 roku opracowano 14 nowych szczepionek a wiele innych stanowi przedmiot dalszych badań.

Obecnie brak bezpośredniego zagrożenia epidemicznymi chorobami zakaźnymi. Nie widząc bezpośrednich skutków tych chorób ("czego nie widać, tego nie ma"), w społeczeństwach krajów uprzemysłowionych podnoszą się głosy negujące wartość szczepień ochronnych lub nawet propozycje ich przerwania. Są to krótkowzroczne poglądy; historia chorób zakaźnych w krajach, w których wykonanie szczepień obniżyło się uczy, że choroby zakaźne nawracają z jeszcze większą ostrością, tak jak to miało miejsce z błonicą w krajach dawnego ZSRR w latach dziewięćdziesiątych, lub z krztuścem w Anglii w latach siedemdziesiątych. Przerwanie szczepień będzie możliwe dopiero po eradykacji czynnika zakaźnego, tak jak to miało miejsce w przypadku ospy prawdziwej.

Obecnie, duża odpowiedzialność ciąży na wszystkich, którzy mają obowiązek podnoszenia świadomości zdrowotnej społeczeństwa.

Dotyczy to zarówno tych, którzy opracowują, wytwarzają, promują i dopuszczają do obrotu szczepionki, lekarzy praktyków, którzy organizują programy szczepienne i stosują szczepionki w praktyce jak i wszystkich mediów, które odpowiadają za szerzenie informacji. Ci pierwsi powinni bezstronnie i ściśle informować publiczność o korzyściach płynących ze szczepień jak i również o minimalnym ryzyku związanym ze szczepieniami. W tej dziedzinie świat medyczny ma jeszcze dużo do zrobienia i istnieje pilna potrzeba zintensyfikowania promocyjnych i informacyjnych akcji związanych ze szczepieniami ochronnymi.

Odpowiedzialność mediów jest szczególnego rodzaju. Wpływ szokującego nagłówka, sensacyjnej wiadomości czy anegdotycznej historii o rzadkich odczynach poszczepiennych, może przytłoczyć znaczenie późniejszych, wielokrotnych wyjaśnień i odwołań i przynieść długotrwały negatywny wpływ na akceptację szczepień przez społeczeństwo. Zrozumiałe jest, że dziennikarze poszukują konkretnych, emocjonalnych historii tak, aby ich raporty były przekonywające i trafiające do publiczności. Jednak te historie powinny być przedstawiane we właściwej perspektywie uwzględniającej również korzyści płynące ze szczepionek i zwycięstwo szczepionek nad zakaźnymi chorobami wieku dziecięcego.

Nie ma nic złego w dyskusjach nad wartością i znaczeniem szczepień. Publikowanie hipotez i spekulacji jest podstawą ciekawości naukowej i środkiem poszukiwania prawdy. Jednak dyskusje te nie mogą opierać się na błędnych cytatach, nieprawdziwych stwierdzeniach i niewłaściwych wnioskach. Działania dr. Jaśkowskiego, podchwytywane i przekazywane przez media niejednokrotnie w pogoni za sensacją, należą niestety do tej kategorii. Publikacje dr. Jaśkowskiego i ich bezkrytyczne przedruki w prasie czynią więcej złego niż dobrego i wzbudzają niepotrzebny niepokój czytelników.

Artur Gałązka, Wiesław Magdzik

Państwowy Zakład Higieny w Warszawie

Piśmiennictwo u autorów

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: lekarska@gazeta.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04