|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 1998 Gazety Lekarskiej Numer 1998-07/08 Lekarze w parlamencie
Lekarze w Parlamencie Arytmetyka i zdrowie z Ewą Kralkowską, członkiem NRL rozmawia Marek Stankiewicz - Przez wiele tygodni uczestniczyła pani w pracach nadzwyczajnej podkomisji ds. nowelizacji ustawy o kasach chorych jako reprezentant Naczelnej Rady Lekarskiej. Co się udało załatwić a co nie? Gdzie natrafiliście na opór i kogo za to winić - lekarzy czy polityków? - Zasadniczo wielu spraw nie udało się załatwić. Praca nad ustawą wprawdzie jeszcze trwa, ostateczną decyzję podejmie Parlament. Na razie praktycznie żadne postulaty samorządu lekarskiego nie zostały wzięte pod uwagę. Arytmetyka sejmowa pozwala koalicji przegłosować wersję przedłożona przez Rząd. - Chyba nie milczeliście podczas obrad podkomisji ...? - Zabieraliśmy głos we wszystkich omawianych punktach. Po pierwsze dlatego, że zobowiązywało nas do tego stanowisko NRL. Po drugie zawsze, kiedy uważaliśmy za stosowne wyrazić swoją opinię. Wszyscy posłowie koalicji i opozycji dostali do ręki nasze stanowisko. Wszyscy mogli je zgłaszać. Procedura sejmowa nie pozwala nam zgłaszać wniosków. Możemy tylko wyrażać opinię. - Czyżby stanowisko samorządu lekarskiego nie zyskało sobie parlamentarnych sojuszników? Przecież w sejmowej komisji zdrowia aż roi się od lekarzy ... - Opozycja, szczególnie SLD, przyjmowała większość naszych poprawek jako własne wnioski, które zgłaszała potem do dyskusji i oceny w głosowaniach. Niestety wszystkie te wnioski upadały głosami koalicyjnej większości. Posłowie opozycyjni obiecali nam jednak, że na plenarnym posiedzeniu Sejmu wniosą je ponownie. Czas pokaże czy dotrzymają słowa i co z tego wyniknie - Prognozy nie są więc najgorsze? - Moje wrażenia z obrad podkomisji są złe. Nie może przecież być tak, że ponad stutysięczne środowisko lekarskie nie jest dopuszczone do głosu w fundamentalnej dla niego sprawie. Jeszcze mam nadzieję, że w ustawie znajdzie swoje miejsce reprezentacja lekarzy do negocjowania umów na świadczenia. Przecież to jest coś niesamowitego - po jednej stronie kasa chorych jako monopolista, z drugiej osamotniony lekarz, który na dodatek nie wiadomo czy wejdzie do nowego systemu. Postulowaliśmy, aby wszyscy lekarze chociaż w okresie przejściowym 2-3 lat mieli szansę zaistnieć w nowej sytuacji. Tego na razie też nam się odmawia. A to już są złe wieści. - Gdzie widzi pani największe zagrożenie dla lekarzy na najbliższą przyszłość? - Zupełnie nie mogę pogodzić się z utrzymaniem art. 56, który mówi, że jeśli lekarz jest zatrudniony w placówce, która ma kontrakt z kasą chorych nie może zawrzeć również umowy na świadczenia ambulatoryjne. To jest koniec praktyki prywatnej dla lekarzy. To jest również odebranie pacjentom prawa do ciągłości leczenia i wolnego wyboru lekarza. Mogę próbować zrozumieć, że każda koalicja jest maszynką do głosowania. Ale można również oczekiwać, że zanim podniesie ręce "za lub przeciw", postara się przekonać o swojej racji i uważnie słuchać kontrargumentów. Jeśli ta logika zostanie zastąpiona dyrektywami politycznymi, idea ubezpieczeń zostanie rozłożona i zatracona. Tym razem - niestety - nieważne było w komisjach co kto mówi, lecz kto to powiedział. fot. Marek Stankiewicz |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2007-04-04