Dwie strony medalu
z prof. dr hab. med.
Kaliną Kawecką-Jaszcz, prezesem Polskiego Towarzystwa
Nadciśnienia Tetniczego rozmawia Paweł Walewski
- Nadciśnienie tetnicze
jest schorzeniem czestym i niebezpiecznym, ale czy można
tym uzasadnia potrzebe istnienia samodzielnego
towarzystwa medycznego?
- Nadciśnienie tetnicze to
nie tylko czesty stan chorobowy, ale jako zaburzenie
ogólnoustrojowe było już od ponad wieku - czyli od
momentu skonstruowania przez Scypiona Riva--Rocciego w
1896 roku manometru rteciowego - przedmiotem
zainteresowania różnych specjalności lekarskich.
Narodowe towarzystwa nadciśnieniowe - podobnie jak nasze
- skupione są w organizacjach miedzynarodowych (w
Europejskim i Światowym Towarzystwie Nadciśnieniowym, w
Światowej Lidze Nadciśnieniowej), co stanowi potrzebne
forum dla wymiany doświadczen naukowych i koordynacji
dalszego postepu. Z upływem czasu wykształciły sie
bowiem główne linie badan i praktycznej działalności
w dziedzinie hipertensiologii.
- Prosze je wymienia.
- Po pierwsze, postepy w
technice pomiarów. Doprowadziły one do możliwości
całodobowego, nieinwazyjnego, automatycznego
monitorowania ciśnienia o dowolnej w zasadzie
czestotliwości rejestracji - ma to znaczenie w
nowoczesnej diagnostyce epidemiologicznej oraz
indywidualnej, zwłaszcza w trudnych rozpoznawczo
przypadkach. Po drugie, trwają badania nad etiologią
choroby, której wyjaśnienie - z poznaniem roli czynnika
genetycznego włącznie - pozwoli zastąpia enigmatyczną
dotąd nazwe nadciśnienia „samoistnego" lub
„esencjalnego" dobrze udokumentowanym obrazem
swoistej jednostki nozologicznej (jej istnienie
zakładał już przed 70 laty polski klinicysta z Wilna
prof. A. Januszkiewicz). Po trzecie, śledzimy kliniczny
przebieg choroby ze wszystkimi jej skutkami:
naczyniowymi, sercowymi, nerkowymi, mózgowymi i
metabolicznymi. Po czwarte, doskonalimy terapie
przeciwnadciśnieniową, a nade wszystko poszukujemy
partnerów zainteresowanych przenoszeniem osiągniea i
niemałych już możliwości prewencyjno-leczniczych na
całe społeczenstwo. Prof. J. Laragh z Nowego Jorku
słusznie nazwał nadciśnienie tetnicze najwiekszą
epidemią naszych czasów, wykraczającą daleko poza
gabinety lekarskie, kliniki i oddziały szpitalne.
- Skoro mowa o
osiągnieciach, w jakich dziedzinach swojej specjalności
widzi Pani najwiecej naukowych sukcesów?
- Daleka jestem od ich
hierarchizowania, ale w badaniach podstawowych trudno
uniknąa fascynacji postepem w zakresie genetyki. W
oparciu o predyspozycje rodzinne do podwyższonego
ciśnienia, od dawna podejrzewano istnienie uwarunkowan
genetycznych. Obecnie wiadomo już, iż jedynie w bardzo
rzadkich przypadkach choroby możemy mówia o jej
jednogenowym charakterze. W zdecydowanej wiekszości mamy
natomiast do czynienia z podłożem genetycznym
wielogenowym, kiedy nadciśnienie wystepuje jako wynik
zsumowania wpływu mutacji w wielu genach i wpływu
czynników środowiskowych.
- Czy możemy ten pogląd
uszczegółowia?
- Obecnie trwają
intensywne poszukiwania tzw. genów kandydatów oraz
polimorfizmów, które predysponują do wystąpienia
nadciśnienia. Możliwości analizy genetycznej
uwarunkowan aktywności jednego z podstawowych układów
regulacyjnych (renina - angiotensyna - aldosteron)
otworzyły nowe możliwości badawcze. Gen
angiotensynogenu jest pierwszym genem, którego
sprzeżenie z wystepowaniem nadciśnienia tetniczego
zostało potwierdzone przez wiele niezależnych grup
badawczych. Dotychczasowe wyniki dotyczące związku
polimorfizmu genu ACE z chorobami układu krążenia
wymagają z kolei dalszych badan.
- Z czego wynikają
trudności w ustaleniu podłoża genetycznego
nadciśnienia?
- Najprawdopodobniej ze
złożonych mechanizmów etiopatogenetycznych.
Polimorfizm danego genu może odgrywaa role jedynie w
określonym wieku i tylko w pewnych warunkach
środowiskowych. Predyspozycja genetyczna nie musi
prowadzia do nadciśnienia tetniczego, jeśli nie
towarzyszą jej niekorzystne wpływy środowiskowe.
Niemniej zidentyfikowanie czynników genetycznych,
sprzyjających rozwojowi choroby i wystepowaniu powikłan
narządowych może stworzya całkowicie nowe perspektywy
prewencji i leczenia - zarówno nadciśnienia, jak i
innych schorzen układu krążenia.
- Jak ocenia Pani Profesor
stan leczenia nadciśnienia w Polsce?
- To zagadnienie ma dwa
oblicza. Wiedza i akceptowanie nowych poglądów, jak
również ich przenoszenie do ogółu lekarzy - w tym do
szkolonych intensywnie lekarzy rodzinnych - mają dobre
perspektywy. Ostatnio Towarzystwo podjeło starania o
wydawanie własnego czasopisma naukowo-edukacyjnego.
Badawcze osiągniecia polskich ośrodków naukowych są
duże, pozwalają na liczący sie wkład do wiedzy o
nowoczesnym (to znaczy zindywidualizowanym) postepowaniu
leczniczym w zależności od stanów szczególnych, jak
starośa czy ciąża, od stwarzanych zagrożen (choroby
niedokrwiennej serca, udaru, niewydolności krążenia)
oraz schorzen współistniejących - cukrzycy i
hiperlipidemii.
- Ale to tylko jedna,
pozytywna strona medalu. Co z drugą?
- Druga strona to
praktyczne realizowanie terapii hipotensyjnej. Tutaj mamy
niestety ogromny dystans do odrobienia. Porównania z
krajami Europy Zachodniej i z USA, analiza wieloletnich
obserwacji prowadzonych w programie MONICA - nie
napawają optymizmem. Wiele jeszcze poglądów (a nawet
przesądów) odnośnie terapii wymaga wyjaśnien. Takim
problemem pozostaje na przykład leczenie hipotensyjne
ludzi w wieku podeszłym, przynoszące niepodważalne
korzyści szczególnie w zakresie ochrony przed
„kopalnią inwalidztwa", jaką są udary mózgowe.
Poświecamy temu zagadnieniu organizowane 21 czerwca w
Krakowie satelitarne sympozjum Europejskiego Kongresu
Nadciśnienia Tetniczego. Serdecznie zapraszam!
- Czy władze Towarzystwa
mają jakiś plan w celu poprawy przedstawionej przez
Panią sytuacji?
- Owszem. Zgodnie z
koncepcją honorowego prezesa prof. W. Januszewicza,
chcemy współdziałaa z pielegniarkami. Zwłaszcza
środowiskowymi i rodzinnymi, które są najbliżej
chorych i mają znakomite możliwości pozyskiwania ich
gotowości do współpracy. Niełatwo jest dotrzea z
zaleceniami terapeutycznymi do osób z nadciśnieniem,
nawet sytuacja wyjątkowo alarmowa, jak przebyty zawał
serca nie zawsze skłania pacjentów do kontaktu z
lekarzem. Innym naszym partnerem zostaną prawdopodobnie
instytucje ubezpieczeniowe, dzieki którym już udało
sie przeprowadzia pomiary ciśnienia (wraz z całą
akcją edukacyjną) u ponad 300 tysiecy osób w
województwie gdanskim i krakowskim. Celem naszej
działalności jest przeciwstawienie sie opinii już
cytowanego przeze mnie prof. Laragha, który dośa
przewrotnie zauważył, że „w obliczu zagrożenia
epidemiologicznego świat nigdy jeszcze nie korzystał w
tak znikomym stopniu ze współczesnych możliwości
zapobiegawczo-leczniczych". My chcemy korzystaa z
nich jak najcześciej.