Quo vadis medice?
W felietonie, zamieszczonym
w marcowym numerze „Gazety Lekarskiej" pisałem o
zbliżającej sie akcji wyborczej w izbach lekarskich,
która bedzie przebiegała równolegle z wyborami do
Parlamentu, choa skonczy sie później i Krajowy Zjazd
Lekarzy bedzie już odbywał sie w nowej kadencji
parlamentarnej, kadencji trzeciej, podobnie jak kadencja
samorządu lekarskiego. Ciekawe, ilu bedzie posłów
lekarzy wśród delegatów na Krajowy Zjazd? O ile sie
nie myle, wśród delegatów na III Krajowy Zjazd Lekarzy
nie było ani jednego posła. Przebieg drugiej kadencji
parlamentu jasno wykazał, że bardzo takich posłów
brakowało i mam nadzieje, że w trzeciej kadencji
sytuacja sie zmieni.
Po dwóch miesiącach od
tamtego felietonu, wobec bardzo już bliskiego początku
akcji wyborczej, chce zastanowia sie nad odpowiedzią na
pytanie „Kogo wybieraa?" (do organów samorządu,
oczywiście, choa sądze, że te same zasady należy
stosowaa przy wyborach parlamentarnych).
Nasuwająca sie odpowiedź:
„Najlepszych" jest według mnie jedyną
właściwą. Nasze środowisko ma zupełnie dobre
rozeznanie co do jakości poszczególnych osób i w
szczególności wie, do kogo można miea zaufanie, że
właściwie pokieruje naszymi sprawami.
Jak bliżej określia tych
najlepszych? Wymieniłbym tu 3 cechy: charakter,
fachowośa i autorytet. W każdym szpitalu, na każdym
terenie można bez wiekszego błedu wskazaa takich
lekarzy.
Ale tu kolejny problem -
czy zechcą kandydowaa? Nie ma innej drogi, jak namówia
ich do kandydowania. I to zadanie w szczególny sposób
spoczywa na członkach ustepujących organów, których
obowiązkiem jest staranie sie o zapewnienie właściwej
sukcesji.
I jeszcze jedno: nie
wybieraa nie najlepszych. Pusty mandat zrobi mniej
szkody, niż niewłaściwy człowiek.
Czy powitamy trzecią
kadencje z lepszym kształtem samorządu? I w lepszym
otoczeniu?
PJASZ