Partnerami serwisu s±:



 

 Gazeta Lekarska  Przegl±d numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 1997 Gazety Lekarskiej  Numer 1997-05  W obronie idei umow 

 

 

W obronie idei umów

 

Prawne podstawy rozwoju systemu umów w opiece zdrowotnej w Polsce zostały określone ustawą o zakładach opieki zdrowotnej oraz aktami wykonawczymi do niej, regulującymi zasady podpisywania umów z sektorem prywatnym oraz z zakładami publicznymi samodzielnymi. Współ<d>tworzyłam te regulacje, a w licznych publikacjach i w działalności edukacyjnej upowszechniałam informacje o cechach systemu umów i o uzasadnieniu dla jego rozwoju.

Nie zmieniłam moich poglądów o potrzebie działan na rzecz rozwoju systemu umów w opiece zdrowotnej. Ale z ogromnym niepokojem obserwuje realny proces jego wdrażania oraz związany z nim sposób opisu umów i argumentacji na rzecz ich rozwoju. Błedy popełnione w źle przygotowanym procesie wdrażania oraz niewłaściwa terminologia używana w opisie tych zmian mogą spowodowaa wiele skutków negatywnych - do kompromitacji idei systemu umów włącznie.

 

Niewłaściwe słowa i dyskusyjne programy

Jeszcze nie we wszystkich środowiskach istnieje wiedza ułatwiająca zrozumienie idei umów. Do obaw odnośnie poziomu środków przekazywanych drogą umów i odnośnie gwarancji finansowania w dłuższym okresie czasu, dochodzą wiec obawy wynikające z niewłaściwego rozumienia idei umów.

Na przykład dośa powszechnie dla określenia mechanizmu alokacji środków z wykorzystaniem umów, używa sie pojecia wolny rynek. Posługują sie tym pojeciem lekarze i niektórzy urzednicy panstwowi, a dziennikarze bez żadnych komentarzy upowszechniają takie myśli i jeszcze nazywają je rewolucyjnymi. Tymczasem nigdzie na świecie nie ma takiego systemu opieki zdrowotnej, w którym istnieją zasady wolnego rynku. Takiego rynku nie bedzie również w Polsce. Jeśli w miejsce dominacji procedur biurokratycznych uda sie choa niewielką cześa środków alokowaa wśród dostawców z wykorzystaniem mechanizmu konkurencji, to i tak nie bedzie to ani wolna konkurencja, ani wolny rynek, lecz konkurencja regulowana i rynek regulowany.

Niektórzy używają pojecia regulowany rynek dla oznaczenia sytuacji, w której pacjent dokonuje wyboru miejsca leczenia i przez to reguluje rynkiem. Zdaniem zwolenników takiego rozumienia tego pojecia rzekomo taki system (taki regulowany rynek) bedzie istniał w Polsce po wprowadzeniu powszechnych ubezpieczen zdrowotnych. Takie poglądy są wynikiem błednego posługiwania sie pojeciami ekonomii, nieznajomości ustawy i merytorycznie niezasadnych oczekiwan, że wszystkie umowy bedą jednostkowymi, w których bedzie sie płaciło proporcjonalnie do liczby świadczen i liczby pacjentów. System z dominacją tego typu umów narażony byłby na szybkie bankructwo, szczególnie wtedy, gdy nie miałby dobrych, rozbudowanych instytucji nadzoru.

Instrumenty regulacji dotyczące podmiotów po stronie podaży i po stronie popytu bedą podobnie jak w innych systemach opieki zdrowotnej w świecie ustalone zarówno przez organy administracji panstwowej (niekiedy - samorządowej), przez korporacje publiczne jak i przez różne korporacje zawodowe. Obok regulacji formalnych bedą istniały zawsze i nieformalne, bo taka jest specyfika sektora zdrowia i wolnych zawodów.

Zwiekszenie roli regulacji rynkowych, silnie związane z systemem umów i rozszerzeniem praw pacjenta do wyboru miejsca leczenia nie musi automatycznie prowadzia do bezrobocia lekarzy. A i samo bezrobocie nie jest konieczną ceną, którą lekarze muszą zapłacia za wzrost wynagrodzen. Zależności miedzy umowami, regulowanym rynkiem, bezrobociem i płacami są znacznie bardziej złożone, aniżeli wydaje sie osobom mówiącym o konieczności bezrobocia za cene wyższych zarobków w systemie umów.

Wszyscy, którzy posługują sie takimi pojeciami jak wolny rynek czy „urynkowienie" jako nazwami rzekomo właściwymi dla budowanego w Polsce systemu umów, tworzą niestety mity, które bedą w przyszłości kreowały wiele frustracji. A obecnie takie pojecia wywołują niepotrzebnie dodatkowe leki przed zmianą i niechea do tych zmian. Nie sprzyja to rozwojowi systemu umów, tak ważnego dla zmniejszania roli biurokratyczno-politycznych procedur w alokacji środków.

Innym przykładem mitów, które już powstały w wielu środowiskach jest pogląd, jakoby przekształcenie jednostek budżetowych w zakłady samodzielne było pierwszym krokiem do sprywatyzowania majątku szpitali czy przychodni. Środowiska zainteresowane prywatyzacją popierają wiec przekształcanie i umowy z jednostkami samodzielnymi jedynie dlatego, że oczekują szybkich zmian własnościowych, najcześciej za symboliczną złotówke czy drogą leasingu. Tymczasem ani nie ma merytorycznego uzasadnienia, ani żadnych podstaw prawnych, ani nawet projektów takich aktów prawnych, aby właśnie w ten sposób postrzegaa proces tworzenia zakładów zwanych samodzielnymi.

Ta ostatnia nazwa jest czesto uważana jako synonim pełnej autonomii decyzji zakładów funkcjonujących w formie zwanej jednostką samodzielną. A przecież, gdy wprowadzaliśmy to pojecie do ustawy o zakładach opieki zdrowotnej w 1991 r., to nikt nie proponował takiej pełnej autonomii, a sama nazwa miała wskazywaa na funkcjonowanie publicznego zakładu jako podmiotu prawnego, z gospodarką finansową odmienną aniżeli ta, która jest w jednostce budżetowej, pozbawionej osobowości prawnej.

Zakład samodzielny jest nadal publiczny w rozumieniu ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Jest tworzony przez organy władzy publicznej w celu realizowania publicznych zadan z zakresu ochrony zdrowia. Byłoby dobrze, aby nazwa zakład samodzielny była używana jedynie dla określenia formy gospodarki finansowej zakładów publicznych. Nie ma żadnego uzasadnienia, aby zakładem samodzielnym nazywaa np. prywatną klinike a to niestety czesto zdarza sie np. wśród dziennikarzy i lekarzy.

Nie ma też żadnego uzasadnienia, aby pojecia samodzielny zakład używaa np. dla określenia miejskiej przychodni, która wcześniej była cześcią zintegrowanego zespołu, a w wyniku reorganizacji została zarejestrowana jako publiczny zakład i nadal funkcjonuje według zasad jednostki budżetowej. Gdy bedzie prowadziła gospodarke finansową w formie jednostki samodzielnej, a wiec zarejestruje sie w sądzie jako podmiot gospodarczy, to dopiero wtedy bedzie można w jezyku potocznym powiedziea, że ta przychodnia usamodzielniła sie.

Dopóty, dopóki pojecia istniejące w ustawodawstwie i w ekonomii bedą używane niewłaściwie, bedzie istniał ogromny szum informacyjny bez możliwości porozumienia sie. Przykładem takiego szumu jest używanie pojecia „urynkowienie" (w cudzysłowiu!) w opracowaniu resortu zdrowia dla nazwania procesu przekształcania jednostek budżetowych w samodzielne, z wykorzystaniem środków rezerwy celowej istniejącej w budżecie panstwa.

W potocznym jezyku ekonomistów istnieje żargonowe pojecie urynkowienia. Ale co to jest urynkowienie w cudzysłowiu, tego chyba nikt nie wie. Ale mimo to dyrektorzy i wydziały zdrowia przygotowały dokumenty niezbedne dla ewentualnego uczestniczenia w programie zwanym przez resort wstepnym programem restrukturyzacji systemu ochrony zdrowia, a właśnie realizacja cześci tego programu ma „urynkawiaa" zakład. Wiele wskazuje na to, że nie można bedzie realizowaa owego programu. Głównym powodem bedzie fakt sprzeczności programów przygotowanych zgodnie z zaleceniami resortu zdrowia z prawem budżetowym. Ogromna wiekszośa środków, o które w tych programach wystepują zakłady i ich organy założycielskie - to środki inwestycyjne. Prawo budżetowe nie pozwala, aby zakupów aparatury medycznej niezbednej dla wykonywania działalności statutowej zakładów dokonywaa z rezerwy celowej budżetu panstwa. A ponadto zasady tzw. porozumienia wekslowego, które zaproponowało ministerstwo nie mają podstaw prawnych. Resort dysponuje środkami na pokrycie ubiegłorocznych zobowiązan jednostek budżetowych (są one w depozycie resortu i pochodzą z budżetu 1996 r.). Zgodnie z prawem budżetowym Ministerstwo Finansów dysponuje rezerwą celową, na stworzenie warunków do przekształcenia jednostek budżetowych (nazwa ustawy budżetowej). Rezerwa celowa może bya uruchomiona na wniosek Ministra Zdrowia. Wątpie, aby Ministerstwo Finansów wyraziło zgode finansowania z niej typowych zakupów aparatury, zobowiązan, odsetek od nich i odsetek od odsetek, a takie pozycje, zgodnie z zaleceniami resortu zdrowia, zamieszczono w programach.

Wiele wskazuje na to, że uruchomione zostaną środki depozytowe na oddłużanie tych, którzy prze<d>kształcą sie w 1997 r. w jednostki samodzielne. Ale z powodu niewłaściwych instrukcji resortu, wszystko to, co przedstawiły organy założycielskie w ramach programu restrukturyzacji w celu „urynkowienia", nie może bya podstawą uruchomienia rezerwy celowej. Potrzebne bedą nowe zalecenia (z precyzyjnym jezykiem i zgodne z prawem) oraz nowe programy przygotowane przez zakłady. Cały harmonogram ustalony przez Biuro Przekształcen już jest nieaktualny, a rezerwa celowa bedzie chyba jeszcze długo czekała na uruchomienie. Jeszcze raz ujawniły sie wady systemu, w którym tak wiele środków dzielonych jest centralnie, a profesjonalne zaplecze decydentów jest słabe.

 

cdn

Katarzyna Tymowska

Warszawa, kwiecien 1997 r.

Opracowanie autorskie przygotowane do publikacji, udostepnione niektórym środowiskom w celach edukacyjnych.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04