Partnerami serwisu s±:



 

 Gazeta Lekarska  Przegl±d numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 1997 Gazety Lekarskiej  Numer 1997-04  Jak protestuja za granica 

 

 

Jak protestują gdzie indziej

 

W trakcie trwania obrad X Jubileuszowego Okregowego Zjazdu Lekarzy odbyło sie seminarium poświecone formom protestu lekarzy w innych krajach.

Otwierając seminarium dr Krzysztof Makuch - prezes OIL w Warszawie zadał pytanie jak w zjednoczonej Europie lekarze powinni wspólnie rozwiazywaa swoje problemy z administracją i czy istnieją granice protestu tej grupy zawodowej.

Dr Lech Ruszkowski przedstawił zebranym kronike protestu polskich kolegów, stwierdzając, iż po wielu miesiącach jego trwania został zrealizowany tylko jeden postulat - wypłacono zaległe dodatki za dyżury nocne. W bojkocie administracji najwiecej emocji społecznych budziły 2 dokumenty: zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy (L-4) oraz bojkot karty zgonu, którą lekarze wypełniali tylko cześciowo.

Obecni na sali przedstawiciele samorzadów lekarskich innych krajów podzielili sie z polskimi kolegami swoimi doświadczeniami i opiniami.

I tak np. zarobki czeskich lekarzy wynoszą 1,5 średniej płacy krajowej. Rząd przeznacza na zdrowie 8 proc. dochodu narodowego brutto. Zadłużonych jest ok. 90 proc. szpitali. W 1995 r. w Pradze miała miejsce demonstracja lekarzy przed ministerstwem zdrowia. W r. 1996 odbyła sie w tym samym mieście kolejna demonstracja, w której uczestniczyło 10 - 12 tys. lekarzy. Protest, który poparła izba lekarska, prowadziła organizacja związkowa.

U słowackiego sąsiada na ochrone zdrowia przeznacza sie 7,2 proc. produktu narodowego brutto. Jak dotąd organizatorem protestu była izba lekarska. 1700 lekarzy napisało skargi do ministra zdrowia, który musiał na nie odpowiedziea. Jednego dnia ok. 40 proc wszystkich lekarzy udało sie do stacji krwiodawstwa, aby oddaa krew.

Na Litwie sytuacja ogólnie nie jest łatwa - wynagrodzenie lekarzy jest niższe od średniej płacy pracownikow sfery budżetowej, ale do strajków lekarzy jeszcze nie doszło. Ponad 90 proc. pracowników służby zdrowia domagało sie strajku, ktory sie nie odbył, ponieważ rząd obiecał podnieśa płace o 30 proc.

Zdaniem przedstawiciela Białorusi, pierwszym wyrazem protestu było powstanie Związku Lekarzy Białorusi. Inne formy, to zwracanie sie ze swoimi postulatami do władz, a do telewizji o ich poparcie. Reprezentant Ukrainy był w trudnej sytuacji, ponieważ nie mógł sie podzielia z polskimi lekarzami żadnymi doświadczeniami na ten temat.

Przedstawicielka polskich lekarzy we Francji poinformowała słuchaczy, iż we Francji na ochrone zdrowia przeznacza sie 9,8 proc. produktu narodowego brutto. Lekarz zatrudniony w szpitalu zarabia ok. 3 tys. dolarów. W gabinecie prywatnym dwa razy tyle. To, co najbardziej dokucza lekarzom we Francji, to zwiekszona kontrola ubezpieczalni i gabinetow prywatnych ze strony towarzystw ubezpieczeniowych.

Niemieccy lekarze z byłej NRD zarabiają ok. 30 proc. mniej od swoich zachodnich kolegów-rodaków. Płaca netto w szpitalu wynosi 3,5 tys. marek. Problemy ochrony zdrowia w Niemczech są inne niż w krajach Europy Wschodniej. Doświadczenie ze strajkami lekarzy jest niewielkie. Na terenie Niemiec lekarze protestowali w pierwszych dziesiecioleciach tego wieku. Skonczyły sie, kiedy powstały silne kasy chorych i stowarzyszenie lekarzy kas chorych. Protesty zawsze kierowane były przeciwko administracji i kasom chorych i polegały na odmowie wypełniania formularzy (tzw. strajk ołówkowy). W efekcie takiego protestu kasy chorych nie mogły prowadzia działalności rozliczeniowej. Lekarze niemieccy mają świadomośa tego, że każda forma ich protestu bedzie odbierana przez społeczenstwo w kategoriach roszczen finansowych. Dlatego nie liczą na poparcie ani ze strony pacjentów ani dziennikarzy. Związek zawodowy lekarzy jako jedyny nie ma swojej kasy strajkowej. „Do głowy by nam nie przyszło wykorzystywanie w proteście jakichkolwiek poczynan (zabiegów) dotyczących pacjentów. Wszyscy jesteśmy zdania, że protest nie powinien szkodzia pacjentom". Niemiecki system prawny jest surowy.

Obecny na sali wiceminister zdrowia i opieki społecznej Wojciech Rudnicki próbował przekonaa zebranych, że pierwszym życzeniem władz jest, aby protestujący uwzglednili rzeczywiste możliwości finansowe pracodawcy, aby protesty nie łamały prawa (np. niewypełnianie kart zgonu jest zagrożone karą administracyjną). Wypowiedź ministra zirytowała obecnych na sali przedstawicieli polskich lekarzy, którzy odebrali mu głos.

Dr Krzysztof Bukiel - przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy zauważył, że polski fenomen protestu wiąże sie z faktem, iż administracja panstwowa nie zaprasza przestawicieli lekarzy na spotkania dotyczące negocjacji płacowych. Wynika to z przyjetych zasad wynagradzania pracowników sfery budżetowej. Dlatego podstawowym problemem polskich lekarzy jest doprowadzenie do dwustronnych negocjacji (lekarze - rząd).

W podsumowaniu obrad seminarium zwrócono uwage na koniecznośa prawdziwych negocjacji, na potrzebe pozyskania pacjentów jako strony w sporze lekarzy z administracją, a także na to, iż nie wolno zapominaa o etycznych aspektach pracy lekarza.

 

(jo)

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04