Partnerami serwisu s±:



 

 Gazeta Lekarska  Przegl±d numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 1997 Gazety Lekarskiej  Numer 1997-02  I co dalej 

    I co dalej?

    Trwaj1ca ju? siedem miesiecy akcja protestacyjna lekarzy nie przynios3a oczekiwanych rezultatów. Chyba, ?e za takie uzna sie dowcipy i kpiny rz1dowego establishmentu, kiepski dla ochrony zdrowia bud?et na 1997 r., niekorzystne rozstrzygniecia p3acowe Komisji Trójstronnej, odrzucenie przez Senat ustawy o zawodzie lekarza czy te? przyjecie przez Sejm s3awetnej ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym. Zgromadzeni 11 stycznie br. w Warszawie cz3onkowie Prezydium NRL i przedstawiciele zespo3ów protestacyjnych okregowych izb lekarskich podjeli w tej sytuacji próbe odpowiedzi na proste pytanie: co dalej? Wprowadzeniem do dyskusji by3a z3o?ona przez prezesa NRL dr. Krzysztofa Madeja informacja o dotychczasowym przebiegu negocjacji ze stron1 rz1dow1 oraz wstepna tego ocena. Jak mo?na by3o sie spodziewaa, wypowiedź prezesa Madeja daleka by3a od urzedowego optymizmu, jaki z regu3y mo?na obserwowaa u ministra —ochowskiego. Tutaj zreszt1 mo?na dodaa, i? nie bez wp3ywu na tok obrad samorz1du lekarskiego by3y wieści z dokonanej dzien wcześniej przez ministra zdrowia oceny sytuacji w s3u?bie zdrowia. Tradycyjnie ju?, w stylu - jak to określi3a pos3anka Dmochowska - późnego Gomu3ki i Gierka, minister —ochowski przedstawi3 te sytuacje jako dobr1. Na swój plus zapisa3 nawet wymuszon1 na nim przez orzeczenie s1du wyp3ate zaleg3ych 20% dodatków za nocne dy?ury. Bardzo trafna w tej sytuacji by3a uwaga dr. Cieakiewicza z Krakowa, ?e problem le?y w tym, i? lekarzy uczono leczya, a nie szerzenia propagandy. I dlatego ich poczynania nie zawsze znajduj1 zrozumienie nie tylko w parlamencie czy mediach, ale tak?e w spo3eczenstwie. Świadcz1 o tym dośa niekorzystne dla lekarzy wyniki badan opinii publicznej. Na ogó3 obowi1zuje - podobno tak?e w WHO - wersja, ?e lekarze protestuj1 przeciwko s3usznym reformom, ?e ich garstka wyprowadzi3a we wrześniu na ulice og3upia31 reszte kolegów i kole?anek („a nawet pielegniarki" - cytuje za ministrem —ochowski) itd. itd. Rzucona przez Ogólnopolski Zwi1zek Zawodowy Lekarzy idea strajku w3oskiego szybko zosta3a wykpiona jako „od dawna oczekiwana" deklaracja lekarzy, ?e „nareszcie wezm1 sie do roboty". Zwyczajni ludzie bardzo czesto swoje k3opoty w dotarciu do us3ug medycznych, zw3aszcza tych wysokospecjalistycznych, kojarz1 raczej z matactwami szeregowych lekarzy, a nie brakiem wydolności systemu zaordynowanego jeszcze przez w3odarzy PRL-u i kontynuowanego bez wiekszych przeszkód a? do dzisiaj. Dr Lopuch w swej wypowiedzi przypomnia3, ?e podczas protestacyjnych marszów pracowników s3u?by zdrowia na wiosne 1993 r. w pierwszych szeregach mo?na by3o dostrzec dzisiejszych prominentów ministerstwa zdrowia. Obecnie, z punktu widzenia rz1dowej kliniki, trudno ju? im dostrzec koniecznośa przeprowadzenia rzeczywistych reform, o wiele zaś 3atwiej traktowaa poczynania ministra —ochowskiego jako panaceum na wszystkie bol1czki. Nie ulega te? w1tpliwości, ?e wypowiedzi i prezydenta, i premiera, i ministra zdrowia by3y wcześniej „konsultowane" z wynikami badan opinii publicznej. Te zaś zdaj1 sie wskazywaa, ?e mo?na sobie pozwolia na wiele. Na ignorowanie postulatów samorz1du lekarskiego, nieliczenie sie z opiniami ekspertów, wreszcie lekcewa?enie szpitalnej biedy. W tej sytuacji mo?na tylko by3o podziwiaa spokój i rozwage obraduj1cych 11 stycznia w Warszawie przedstawicieli izb lekarskich. Wydaje sie, ?e dziś w wiekszym stopniu ni? kiedykolwiek maj1 świadomośa, i? jakiekolwiek ich dzia3ania musz1 bya niezwykle starannie przygotowane - tak?e od strony propagandowej - i nie mog1 w najmniejszym stopniu bya dolegliwe dla pacjentów. Podob nie uzyska3a wśród nich poparcia zasygnalizowana przez OZZL akcja niewypisywania aktów zgonów. Postulowano natomiast przeprowadzenie ankiety maj1cej na celu pozyskanie pe3nego obrazu stanu polskiej s3u?by zdrowia. Tak1 akcje zapowiedzia3 zreszt1 obecny na posiedzeniu Stanis3aw Grzonkowski z „Solidarności". Dzieki niej maj1 bya udokumentowane kolejki do wysokospecjalistycznej diagnostyki, do operacji, wszystkie dziury w bud?ecie, których nie da sie ukrya dobrym samopoczuciem na sejmowej trybunie. Propozycja dr Kralkowskiej z Lodzi postulowa3a koniecznośa przejścia akcji protestacyjnej w stan przewlek3y, dolegliwy nie dla pacjentów, ale dla rz1dowej administracji. To ostatnie podkreśla3 w zasadzie ka?dy dyskutant. Czy wśród lekarzy panuje poczucie poniesionej kleski? Okazuje sie, ?e tak i trudno sie temu dziwia. W swym wyst1pieniu doc. Maksymowicz stwierdzi3, ?e to poczucie kleski owocuje - zw3aszcza w terenie - coraz radykalniejszymi propozycjami co do form protestu, natychmiast wykorzystywanymi przez rz1dowych propagandzistów. Jednak?e naczelny „Gazety Lekarskiej" nie zgodzi3 sie z tez1, aby mo?na by3o mówia o klesce. Mimo niespe3nienia postulatów, pozyskano jednak w trakcie trwania akcji protestacyjnej wielu sojuszników, którzy po najbli?szych wyborach mog1 miea wiele do powiedzenia w nowej konfiguracji parlamentarnej, tak?e w sprawach dotycz1cych ochrony zdrowia. —adna jednak wypowiedź nie ustosunkowa3a sie do dylematu, jak pozyskaa do walki o reformy w s3u?bie zdrowia media, a za ich pośrednictwem spo3eczenstwo. Wydaje sie, ?e dziennikarze znaj1 zwi1zan1 z tym problematyke bardzo powierzchownie i tyle? samo s3uchaj1 racji ministra —ochowskiego, co prezesa Madeja. Ankiety i sonda?e zaś wskazuj1 tak?e i to, ?e du?a cześa polskiego spo3eczenstwa dobrze wspomina czasy „bezpieczenstwa socjalnego" i jako gwaranta jego zaistnienia postrzega w3aśnie si3y zwi1zane z obecnie rz1dz1c1 koalicj1. Miedzy innymi naprzeciw takim oczekiwaniom wychodzi powszechnie krytykowana ustawa o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym. A reformy w ochronie zdrowia bez poparcia spo3ecznego nie wydaj1 sie mo?liwe. To w3aśnie jego brak zadecydowa3, ?e od 1989 r. nie ruszono ich ani na krok. Nie zrobi tego te? koalicja SLD-PSL, a czy grunt pod przysz3e rozdanie polityczne zosta3 dobrze przygo&127;towany, oka?e sie ju? nied3ugo. Przedstawiciele izb lekarskich podczas styczniowej narady byli, jak ju? sie rzek3o, spokojni i rozwa?ni, ale jednocześnie zdeterminowani walczya do konca. Pozostaje tylko kwestia, kiedy przy31cz1 sie do nich rz1dz1cy i ca3e spo3eczenstwo.

    Andrzej Troszynski

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04