Partnerami serwisu s±:



 

 Gazeta Lekarska  Przegl±d numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 1997 Gazety Lekarskiej  Numer 1997-02  Ocena jakosci zycia 

    Po co medycynie ocena jakości ?ycia?

    „Cz3owiek jest powo3any do pe3ni ?ycia, która przekracza znacznie wymiary jego ziemskiego bytowania, poniewa? polega na uczestnictwie w ?yciu samego Boga". Encyklika „Evangelium Vitae" Ojca Świetego Jana Paw3a II, 1995 r.

    We wspó3czesnym świecie mo?na zauwa?ya d1?enia do podwa?enia naturalnego prawa do ?ycia. Niewykluczone, ?e pod has3ami wolności i autonomii cz3owieka zostanie ono zrównane z prawem do śmierci. O takich tendencjach świadczy ustawowa dopuszczalnośa aborcji i mo?liwośa eutanazji. Mass media mówi1 o nadmiernym przyroście liczby ludności, której w przysz3ości mo?e zabrakn1a ?ywności i miejsca na ziemi. Rzeczywiście poszerzaj1 sie obszary ubóstwa i nedzy. Rozwi1zanie tych problemów ma przyjśa wraz ze zmniejszeniem liczby ludności. W wielu krajach ustawodawstwo zezwala na zabijanie p3odów, ograniczaj1c przyrost naturalny. Jest na to jakieś przyzwolenie spo3eczenstw. Nie rozwi1zana pozostaje kwestia coraz liczniejszej grupy osób przewlekle chorych, a do tego czesto starych, zniedo3e?nia3ych, biednych i samotnych. To oni s1 g3ównymi konsumentami bardzo kosztownych świadczen medycznych i socjalnych. Wyeliminowanie takich osób znacznie zmniejszy3oby obci1?enie spo3eczenstwa i bud?etu. Jednak z ró?nych powodów ludzie nie zgadzaj1 sie na upowszechnienie eutanazji. Bya mo?e boj1 sie o siebie, bo przecie? ka?demu mo?e sie przytrafia przewlek3a choroba, cierpienie i zniedo3e?nienie. Trzeba wiec znaleźa argumenty, które poka?1, ?e w odniesieniu do pewnej kategorii osób i pod pewnymi warunkami eutanazja jest po?yteczna zarówno dla spo3eczenstwa, jak i samych chorych. Jakie racje mog1 przekonaa o s3uszności eutanazji? Wspó3czesnemu cz3owiekowi s1 potrzebne argumenty naukowe albo przedstawiane w majestacie nauki (nierzadko trudno odró?nia jedne od drugich). Na takie szczególne zapotrzebowanie trafiaj1 badacze jakości ?ycia chorych, których przybywa na ca3ym świecie. Tego pojecia nie znajdziemy w podrecznikach medycyny. Nie mo?na go nawet zdefiniowaa, dla ka?dego oznacza coś innego. Za podstawe s3u?y określenie zdrowia z 1973 r. Światowej Organizacji Zdrowia: „Zdrowie to pe3ny dobrostan fizyczny, psychiczny i spo3eczny, a nie tylko nieobecnośa choroby". By3a ona krytykowana z wielu powodów: marginalizuje zagadnienie choroby, pe3ny dobrostan w jakiejkolwiek dziedzinie jest bardzo rzadko osi1galny (najcześciej mo?na go spotkaa w niektórych zaburzeniach psychicznych), zdrowie by3oby przywilejem nielicznej grupy (prawie ka?dy i zawsze nie jest pod jakimś wzgledem zdrowy), jest zupe3nie niepraktyczna, ogólnikowa, niezrozumia3a, nie przystaje do rzeczywistości, rozmywa granice kompetencji medycyny, jest oparta na subiektywnych ocenach i nienaukowa. Paradoksalnie, wszystkie s3abości przytoczonej definicji tworz1 fundament badan nad jakości1 ?ycia. Przy pomocy amerykanskich kwestionariuszy (wiadomo, tam jakośa ?ycia jest wzorcowa i najwy?sza) badane s1 du?e grupy przewlekle chorych, a wyniki obliczane metodami statystycznymi. Na podstawie odpowiedzi na setki pytan z ró?nych dziedzin ?ycia wylicza sie stopien niedoboru owych dobrostanów. Ocen1 s1 objete najrozmaitsze czynniki: wiek, p3ea, wykszta3<d>cenie, zawód, ogólna samoocena aktualnej sytuacji ?yciowej, udzia3 w ?yciu spo3ecznym, przebieg pracy zawodowej, sytuacja materialna, sytuacja mieszkaniowa, zwi1zki z otoczeniem, sytuacja rodzinna, przyjaciele i koledzy, aktywnośa psychiczna, sprawnośa fizyczna, wydolnośa seksualna, korzystanie z rozrywek, stopien samodzielności i zaradności, umiejetnośa zadbania o w3asne sprawy i interesy, choroba i leczenie, ból i inne dolegliwości, ograniczenia narzucone przez chorobe i leczenie, poziom inwalidztwa, przekonania religijne, ogólne zadowolenie z losu i z siebie, poczucie sukcesu, itp. Nastepuje porównanie te&127;go co obecnie z tym, co by3o, w3asnego po3o?enia z sytuacj1 zdrowych. Jest to rodzaj szeroko zakrojonego, bardzo powierzchownego i ukierunkowanego bilansu ?ycia, ze szczególnym naciskiem na wszelkie aktualne niedostatki, niedomagania i cierpienia. Zakres zainteresowan badaczy wykracza daleko poza domene medycyny, w3aściwie jest niczym nieskrepowany, tak jak nieokreślona jest koncepcja jakości ?ycia. Po wype3nieniu kwestionariuszy zlicza sie punkty i uzyskuje jakiś wynik, uznawany za miernik jakości ?ycia chorego cz3owieka, a wiec i jego wartości. Z takich badan wynika, ?e wartośa ?ycia jednych ludzi jest wy?sza, a innych ni?sza. Historia dokumentuje jak niebezpieczne jest wartościowanie ?ycia cz3owieka, w jaki potrzask wpada medycyna pos3uguj1ca sie takimi ocenami. Amerykanskie ankiety pozwalaj1 wyodrebnia grupy przewlekle chorych, których ?ycie nie ma ?adnej wartości i nie mo?na jej podwy?szya. Z tych nienaukowych badan powstaje logiczne pytanie: co z takimi ludźmi uczynia? Odpowiedzi1 na nie jest praktyka eutanazyjna niektórych krajów zachodnich. W31czaj1c sie w badania jakości ?ycia Polska czyni pierwsze kroki w tym kierunku. Tworzone s1 i g3oszone niby naukowe argumenty, które nie wprost, ale pośrednio naprowadzaj1 na celowośa otwarcia „ostatecznego wyjścia". To jest prawdziwy i ostateczny sens i cel tych badan. Jest on maskowany twierdzeniami, ?e w istocie chodzi o podwy?szenie wartości ?ycia. Niedobrze, ?e lekarze anga?uj1 sie w te badania. Skoro potrafi1 określia bezwartościowośa ?ycia niektórych chorych, skoro dysponuj1 środkami pozwalaj1cymi zabijaa, niech wiec rozwi1?1 ten problem. Droga do egzekucji przysz3ych wyroków jest krótka i prosta. Szkoda, ?e ci lekarze z równym entuzjazmem nie zajm1 sie jakości1 opieki medycznej, badan naukowych w medycynie, leczenia, rehabilitacji, zapobiegania, przestrzeganiem praw pacjentów i wieloma innymi zagadnieniami o ogromnym znaczeniu dla medycyny i chorych. Trzeba zwrócia uwage na jeszcze jeden aspekt badan: tworzenie klimatu preeutanazyjnego. Jest on wpisany w sam1 procedure badania. Przecie? te drobiazgowe odpytywanie przewlekle chorych i cierpi1cych ludzi ma perswazyjn1 si3e, zawe?a sposób patrzenia na swoje sprawy, mo?e naprowadzaa na pomys3 „ostatecznego rozwi1zania". Jak ocenia badania jakości ?ycia w świetle etyki chrześcijanskiej? Bóg w pi1tym przykazaniu nakaza3 cz3owiekowi ochrone ?ycia: „Nie zabijaj!" Nie ma przykazania zabijania. Cz3owiek jest powo3any do ?ycia przez samego Boga, ka?dy cz3owiek! Od chwili poczecia do naturalnej śmierci. W tym akcie powo3ania zawiera sie wielka tajemnica ludzkiego ?ycia. „Wznios3ośa tego nadprzyrodzonego powo3ania ukazuje wielkośa i ogromn1 wartośa ludzkiego ?ycia tak?e w jego fazie doczesnej. —ycie w czasie jest bowiem podstawowym warunkiem, pocz1tkowym etapem i integraln1 cześci1 ca3ego i niepodzielnego procesu ludzkiej egzystencji". (Evangelium Vitae). Medycyna doskonale nadaje sie do realizacji takiego etycznego powo3ania, musi jednak uznaa bezwzgledn1, absolutn1 wartośa ?ycia ka?dej osoby. Niestety, medycynie stawiane s1 inne wymagania. —1da sie od niej udzia3u w zataczaj1cej coraz szersze kregi „kulturze śmierci", wyra?aj1cej tak1 koncepcje spo3eczenstwa, w której najwa?niejszym kryterium jest sukces. Pisze Papie? o swoistej wojnie silnych przeciw bezsilnym: „?ycie, które domaga sie wiekszej ?yczliwości, mi3ości i opieki, jest uznawane za bezu?yteczne lub traktowane jako nieznośny cie?ar, a w konsekwencji odrzucane na ró?ne sposoby. Cz3owiek, który swoj1 chorob1, niepe3nosprawności1 lub - po prostu - sam1 swoj1 obecności1 zagra?a dobrobytowi lub ?yciowym przyzwyczajeniom osób bardziej uprzywilejowanych, bywa postrzegany jako wróg, przed którym nale?y sie bronia albo którego nale?y wyeliminowaa. Powstaje w ten sposób swoisty spisek przeciw ?yciu... Nawet medycyna, która z tytu3u swego powo3ania ma s3u?ya obronie ?ycie ludzkiego i opiece nad nim, w niektórych dziedzinach staje sie coraz cześciej narzedziem czynów wymierzonych przeciw cz3owiekowi i tym samym zniekszta3ca swoje oblicze, zaprzecza samej sobie i uw3acza godności tych, którzy j1 uprawiaj1" (Evangelium Vitae). Tak wiec ka?de podwa?anie wartości ?ycia, a jest tym kwalifikacja jego jakości, popada w sprzecznośa z ewangelicznym nakazem mi3ości bliźniego, stanowi brutaln1 ingerencje w transcendencje bytu cz3owieka, jest wymierzone przeciwko naturalnemu prawu do ?ycia. Medycynie, jako dziedzinie nauk przyrodniczych, zajmuj1cej sie badaniem budowy i czynności organizmu ludzkiego w stanie zdrowia i choroby, rozpoznawaniem chorób, rokowaniem, leczeniem chorych i zapobieganiem chorobom, badanie jakości ?ycia osób przewlekle chorych jest niepotrzebne. Prowadz1 one do wartościowania ?ycia chorych na podstawie przeró?nych parametrów, nie le?1cych w kompetencji medycyny. Wprowadzaj1 medycyne na grunt polityki i ideologii. Mog1 sie one staa, podobnie jak w niektórych krajach zachodnich, podstaw1 decyzji eutanazyjnych. Medycynie, jako dyscyplinie etycznej, badania jakości ?ycia szkodz1. Podwa?aj1c transcendentalny wymiar i bezwzgledn1 wartośa ?ycia ka?dego cz3owieka popadaj1 w sprzecznośa z nakazami moralnymi i religijnymi. Badania jakości ?ycia s1 niebezpieczne zarówno dla chorych, jak i lekarzy. U wszystkich mog1 budzia uzasadniony lek, a w przysz3ości uwik3aa lekarzy równie? w Polsce w prawny obowi1zek wykonywania wyroków eutanazyjnych. Badania jakości ?ycia s1 natomiast potrzebne takiej medycynie, która sie wpisuje w „kulture śmierci".

    dr hab. med. S3awomir Sidorowicz Klinika Psychiatryczna AM Wroc3aw

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04